-
Kamila nauczycielka (III). Zwykły obozowy dzień
Data: 31.10.2020, Kategorie: nauczycielka, uczeń, gra, Autor: Falanga JONS
... skoro reszta naszej klasy to barany, które nie potrafią kopnąć prosto piłki? Jestem ja, Tomek, Konrad i Dominik na bramce. Potrzebujemy jeszcze was trzech. - Nas jest czterech – uśmiechnął się pod nosem Błażej, wiedząc dobrze, że Krzysztof należy do tej grupy baranów wymienionej przez Bartka. - Nie udawaj, okularnik, może nam skoczyć po browarki – prychnął Bartek. – wskakujcie zaraz. - Gramy o coś? – zainteresował się Przemek. - Tak, o dwadzieścia jeden browców. Po trzy na głowę. - Dużo – skwitował mrukliwie Łukasz. - Jakie tam dużo... - warknął Bartek. A oni wiedzieli, że to dla niego pryszcz. Tyle, że nie chodziło o finanse, Bartek był przesadnie ambitny. - Dobra, wchodzimy – podjął decyzję Błażej. – Ale najpierw musimy wziąć sprzęt z domków. - Idźcie i wracajcie zaraz. Ciężko grało im się w palącym słońcu. Dodatkowo rywal był nieco bardziej zgrany. Ale trzymali się dzielnie i do przerwy remisowali 2-2. Po trzydziestu minutach zeszli z boiska obficie racząc się mineralną. Ciężko było im się zebrać do wyjścia na drugą połowę. Rywalom również. W końcu jednak się przemogli. Gdy już wychodzili na boisko, ich oczom ukazała się kilkuosobowa grupka damsko-męska. - O, idą nasze managerki – zakpił Piotr, kapitan drużyny rywala. - I nawet stosownie ubrane – ocenił szybko Tomek. – Jedna i druga w spodenkach, może zagrają z nami? – zaśmiał się szyderczo. - Dobry pomysł, pokryłbym jedną i drugą – uśmiechnął się kpiąco kolejny chłopak z przeciwnej ...
... klasy. - A ja poklepałbym, po strzelonej bramce... - Bierzemy je? – zwrócił się Piotr do Bartka. - A zgodzą się? – westchnął. – E, mi tam żadna nie odmawia – zreflektował się szybko. - No to pokaż bajerę – zakpił Piotr. – drogie panie nauczycielki, chodźcie do nas, mamy problem ze skompletowaniem składu – krzyknął odważnie i zerknął na Bartka. Ten kontynuował dzieło perswazji. - Ale ja przecież nie umiem grać w piłkę – broniła się wychowawczyni drugiej klasy. - Ja też nie – odparła Kamila, niechętna bliskiemu kontaktowi ze stadem nabuzowanych chłopaków. - Ma pani męża piłkarza i nie umie? – podpuszczał Bartek, nie zdając sobie sprawy, że Kamila obycie z piłką jako takie ma. - No wyobraź sobie Bartek, nie umiem – rozminęła się z prawdą nauczycielka szybko przelatując wzrokiem po zebranych. Było tu obecnych jedenastu chłopaków z jej klasy, czyli większość. A więc "Urugwaj" najpewniej był pomiędzy nimi. Zmieszała się. - Pani profesor, to sprawa honorowa – pomógł Bartkowi Piotr, zwracając się do Konopackiej, która była łatwiejsza do urobienia. – Chodzi o honor naszej klasy – podkreślił mocno dość banalny argument. - Jesteście młodzi, silni, połamiecie nas – zaprotestowała Beata. - Nieee! – rozległ się chór głosów. - Ustalimy, że kiedy piłka dojdzie do was, to będziemy wobec pań bardzo łagodni i uprzejmi – odparł elegancko Piotr, wzbudzając lekkie uśmiechy kolegów i rozładowując atmosferę. - Jesteście ubrane w sportowe obuwie a w każdej chwili ...