-
Bynajmniej
Data: 05.11.2020, Kategorie: nauczyciel, uczennica, liceum, buziaki, bez seksu, Autor: MrHyde
Druga klasa, początek drugiego półrocza, pierwsza praca klasowa i... pierwsza w życiu jedynka! Za co? Dlaczego? Godziny przygotowań, zarwane noce, wypracowanie o Pasku, Potockim i Sobieskim na pięć stron maczkiem, i wszystko to na nic? Za co ta jedynka? Za głupie "bynajmniej"?! Patrycja jest wściekła. Bez słowa wybiega z klasy, trzaskając za sobą drzwiami. Z impetem wbiega do łazienki, zatrzaskuje drzwiczki, wybucha płaczem. Jak on mógł to zrobić? On! Profesor X! Pan Marek! Najlepszy polonista na świecie. Złotousty, mądry, nad wyraz sympatyczny i przystojny. Obiekt marzeń i wzdychań. Pierwsza wielka miłość, oczywiście tajna. Prawdziwa motywacja do nauki. I on jej postawił pałę! Niezasłużenie! Absolutnie bez powodu. Za nic... Zdrajca! Kilku dni później w szkole pojawia się mama Patrycji. Na zebraniu rodziców broni córki przed niesprawiedliwą oceną i przed jawną złośliwością belfra. Żąda usunięcia tyrana ze szkoły. Natychmiast! Wzbudza gorący aplauz mam. Skandal przekracza próg gabinetu dyrektora. Mama Patrycji w porywie gniewu grozi interwencją w kuratorium. "To mobbing, panie dyrektorze! Na to nie ma naszego pozwolenia. Dyrektor pozostaje jednak niewzruszony. Na krzyki i histerię zna tylko jedną odpowiedź: "Pan magister X ma rację." wzmocnioną cynicznym "Służę szklanką wody, mineralnej z magnezem. Niech pani się uspokoi." Sypią się minusy, "czarne dziury", "bomby", ostrzeżenia, uwagi. Za jedną jedynką idzie druga. Za nieodrobienie pracy domowej, za ...
... nieprzeczytanie lektury, za oddanie pustej kartki na sprawdzianie. Między Patrycją a profesorem X panuje wojna. Śmiertelna. Okrutna. Wojna na gesty i słowa, w której niewinne "przynajmniej" i "bynajmniej" mają siłę rażenia bomby wodorowej. - Bynajmniej, panie profesorze. - Bynajmniej, Patrycjo, to nie jest prawidłowa odpowiedź. Niestety, jedynka. - Bynajmniej wiem za co. - Chętnie wyjaśnię, jak zapytasz? - Cooo?! Dziewczyna coraz częściej traci panowanie nad sobą. Łapie w garść torbę i wybiega z sali. Ku uciesze klasy rozbawionej cierpieniem koleżanki. Mija marzec, mija kwiecień. Mama Patrycji po raz drugi odwiedza nauczyciela w szkole. Oświadcza stanowczo, że z uwagi na mobbing nie wyśle córki na zaplanowaną wycieczkę do Wiednia. Polonista ma serdecznie dosyć. Drobny spór z uczennicą już dawno przestał go bawić. Wydostał się spod kontroli, eskalował do niebotycznych rozmiarów, potwornie szkodził. Nie tylko reputacji pedagoga, lecz przede wszystkim Patrycji. Może trochę nazbyt emocjonalnej, przesadnie dumnej, ale pracowitej, inteligentnej i, co też nie jest bez znaczenia, ładnej uczennicy. Kłótnia niczemu dobremu nie posłużyła. Ani przez sekundę nikomu nie była potrzebna. Najwyższa pora naprawić błąd. Głęboko zakopać topór wojenny. Nim będzie za późno. Na to, że Patrycja zostanie w klasie po lekcji na rozmowę w cztery oczy, nie ma co liczyć. Już dwa razy odmówiła, robiąc złośliwe komentarze przy całej klasie. Nieprzyzwoicie niedwuznaczne. Trzeci raz Marek nie ...