1. Bynajmniej


    Data: 05.11.2020, Kategorie: nauczyciel, uczennica, liceum, buziaki, bez seksu, Autor: MrHyde

    ... Teraz już mu to twoje "bynajmniej" nie przeszkadza.
    
    Pięć par oczu wypala na czole Patrycji dziurki niewidzialnym laserem. Chłopak szepcze coś do ucha swojej sympatii, wywołując uśmiech.
    
    - Nic nie powiedziała.
    
    - Sama go przekonałaś? No, nie bądź taka tajemnicza. Nam możesz powiedzieć.
    
    Tego już za wiele. Patrycja niewyraźnie mruczy, że obiecała X-owi poprawę. Nie chce rozmawiać. Wychodzi na korytarz. Ucieka.
    
    I tam jednak nie ma spokoju. Nagle w przejściu pojawia się polonista. Skądś wraca.
    
    Nastolatka odwraca wzrok w ciemność, rozpościerającą się za oknem. Tylko kącikiem oka obserwuje mężczyznę. Ukradkiem. Liczy kroki. Jeden, dwa, trzy, prawa, lewa... Zbliża się do swojego przedziału. Człap, człap, kroczy uśmiechnięty. Ale! Dlaczego minął przedział? Gdzie on lezie? O Boże! X zmierza do niej...
    
    - Przepraszam, Patrycjo, czy mogę postać z tobą przy oknie?
    
    - O, pan profesor! - Dziewczyna wita nauczyciela udawanym wyrazem zaskoczenia i zadowolenia. Tylko, mimo skrępowania, radości wcale nie musi udawać. Sztuczny uśmiech okazuje się całkiem naturalnym. - Chyba tak. Nie wiem. Jak nie będzie to panu przeszkadzać.
    
    - Przeszkadzać? Co? Dlaczego?
    
    - No, moja obecność. Przecież mnie pan nie lubi. - odpowiada Patrycja po chwili zastanowienia. Obraca się raptownie. W nagłym przypływie odwagi patrzy na twarz nauczyciela.
    
    - Bynajmniej! - polonista zdecydowanie zaprzecza oskarżeniom.
    
    Jego odpowiedź wcale jednak nie zadowala nastolatki. Z jej ust momentalnie ...
    ... znika uśmiech. Usta się zakrzywiają kącikami w dół. Uczennica, posmutniawszy nagle, mimowolnie kieruje wzrok na podłogę. Na szczęście Marek X rozumie przyczynę niezadowolenia. Wojna o "bynajmniej" sporo go nauczyła. Tym razem reakcja nastolatki, jakkolwiek nieadekwatna, sprawiła mu przyjemność. Łechce jego męskie ego. Żeby tylko niczego nie popsuć! - nakazuje sobie bycie rozważnym.
    
    - Jest dokładnie na odwrót, pani Patrycjo! Akurat ja bardzo panią lubię. Bez względu na nasze niedawne niesnaski... Wbrew pozorom jestem do pani bardzo pozytywnie nastawiony.
    
    - Ale... - z jej ust wydobywa się początek zdania.
    
    Myśl się jednak urywa. "Znowu sobie drwi ze mnie? - myśli część mózgu, odpowiedzialna za emocje lękowe. "Nie, To niemożliwe!" - natychmiast protestuje obszar powątpiewania. "To nie mogą być drwiny." - dodaje kora logicznych wniosków. - "Marek jest zawsze dla mnie miły. Nie gniewa się nawet będąc w sporze. Oznaki sympatii są szczere. To ja musiałam go źle zrozumieć." Patrycja nieśmiało znów spogląda mężczyźnie w oczy, pytając bez słowa: Która wersja ciebie jest prawdziwa?
    
    Marek patrzy w czarne źrenice. Widzi niepokój i nadzieję. Sprzeczne emocje, które czasami występują obok siebie i się wzajemnie uzupełniają. W oczach nastolatki Marek dostrzega też szansę dla siebie. Zaczyna wierzyć w spełnienie marzeń, dotąd skrywanych głęboko, iście diabelskich."Raz kozie śmierć!" - myśli. - "Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana!" Przenosi wzrok z oczu dziewczyny na szyję i ...
«1234...»