1. Ania i Patryk cz9.


    Data: 07.11.2020, Autor: MojeHistorie

    ... chwili. Czuję każdy milimetr. Ania cofa go i wylewa trochę oliwki. Znów dopycha, oliwka pomaga, choć ból jest mocno odczuwalny. Fiut wisi, jakby pozbawiony życia. Ania bawi się coraz śmielej. Nawilżenie sprawiło, że całkim spory odcinek jest już we mnie. Wyciąga go i aplikuje olejek do odbytu. Polewa penisa i znów wchodzi nim we mnie. Znów ten ból, mięśnie mimowolnie zaciskają się. Ale w tej samej niemal chwili czuję, jakby koniec tego fiuta dosięgnął magicznego miejsca. Gorąco rozlewa mi sie w biodrach, fiut w kilka sekund osiąga nieprawdopodobny wzwód, jest twardy, jak chyba jeszcze nigdy.
    
    - Nooo, w końcu - zachwyca sie Ania.
    
    Od tego momentu czuję tylko czystą rozkosz. Nawet ból rozrywającego odbytu schodzi na dalszy plan. Chwytam w dłoń swojego fiuta, chcę jak najszybciej skończyć. Chcę wykorzystać okazję, kiedy czuję coś tak przyjemnego, jak jeszcze nigdy. Ania klęka, prawą ręką energicznie porusza dildem w moim tyłku, w lewą rękę bierze mojego penisa i oplata go ustami. Odlatuję. Nie wiem czy trwało to dziesięć sekund, czy pięć minut, ale robi mi się pierwszy raz ciemno przed oczami. Odchylam głowę, głośno stękam i pompuję spermę w usta mojej kochanki. Pustka w głowie, całkowita. I tylko jedna myśl - żeby to się nigdy nie skończyło. Ale kończy się. Ania krztusząc się wyciąga penisa z odbytu, cały czas trzymając mojego w ustach. Czuję, jak przełyka spermę. Odrywa się od niego łapiąc łapczywie powietrze.
    
    - O kurwa! Tyle cię jeszcze nie miałam. - mówi.
    
    A ja ...
    ... leżę, nawet nie chce mi się ruszyć. Dupa piecze, ale przeżyłem największy orgazm. Dreszcze jeszcze przechadzają się po moim ciele. Fiut mimo obfitego spustu nadal stoi, powodując nieznany dotąd ból. Biorę go w dłoń i patrzę na niego.
    
    - Jeszcze chwilę tak będzie - mówi Ania. Chyba z doświadczenia z Patrykiem to wie. Nie mam pojęcia. Chyba nawet nie chcę wiedzieć.
    
    - Chodź tu - mówię do niej, śłysząc swój dziwny ton.
    
    Ciągnę ją do siebie, sadzam na kolanach i zjeżdżając niżej nadziewam na sterczącego kutasa. Jest zajebiście mokra, wchodzi bez problemu. Anka zaczyna swój biodrowy taniec. Opiera się na mojej klacie i szybko pracując biodrami ujeżdża, jak w transie. Mega wzwód pozwala jeszcze głębiej ją penetrować. Po chwili zatrzymuje się.
    
    - Juuuz - szepcze zadowolona. Szybko oddycha. Nic nie czuję, choć zawsze czułem, gdy w orgaźmie zaciskała jej się cipka. Zaczynam poruszać biodrami. Nie chcę, żeby przestała się ruszać. Znów zaczyna swój taniec. Skupiona, jak nigdy. Po kilku ruchach dochodzi.
    
    - Kurwa, nie moge... - opada wykończona.
    
    Zrzucam ją z siebie i nadzjewam od tyłu. Czuję się, jak nigdy dotąd. Nagły przypływ agresji sprawia, że traktuję ją przedmiotowo. Rucham ją ostro, trzymając za włosy i dociskając jej głowę w kanapę. Głośno stęka, próbuje coś krzyczeć, ale czuję, że jestem na ostatniej prostej. Dociskam ją jeszcze mocniej i wpycham swojego fiuta najmocniej, jak tylko potrafię. Jestem ponad wszystkim. Kilka pchnięć i eksplodowałem. Zwaliłem się na nią ...