1. Wiejskie wakacje Marty - dziadek i…


    Data: 17.11.2020, Kategorie: pończochy, duże cycki, striptiz, różnica wieku, Autor: historyczka

    Czerwiec, ukochany miesiąc Marty. Nauczycielka spędzała tegoroczne wakacje w małym domku cioci – która wyjechała do sanatorium, więc kobieta zamieszkała w nim sama. Położenie siedliszcza w malowniczym zakątku, na samym skraju wsi, w sąsiedztwie lasu, rokowało że beferka solidnie się tu zrelaksuje po trudnym roku.
    
    W leciwym domu obok, mieszkał pan Stanisław. Poczciwy Staszek, co to pracował i na roli, i na zakładzie, dojeżdżając niegdyś do miasta. Teraz na emeryturze, od paru lat odnajdował się w nowej rzeczywistości, bez obowiązków.
    
    W letnim okresie przyjeżdżał do niego wnuk i tak było tym razem. Choć Stach miał sporo czasu, to siłę już nie tą. Dlatego młody przydawał się, z roku na rok, coraz bardziej. Wdał się z resztą w rodzinę. Wszyscy barczyści w całej linii - dziad, ojciec, wnuk. Znamienny znak rozpoznawczy.
    
    Piotrek przyjechał niedawno, ale już zdążył wdrożyć się w prace gospodarskie.
    
    Marta mogła go przyuważyć nie raz, gdy chodził po działce, czy kręcił się między domem a szopą, w której trzymali narzędzia.
    
    Lato dopisywało z pogodą. Staszek nosił się w bezrękawniku, co tylko obnażało jego włochaty i posiwiały tors, oraz szerokie ramiona. Opalony, o ciemniejszej skórze, za nic miał kremy i tego typu wymysły.
    
    Piotrek był szatynem, ale nieco bledszym od dziadka, przy czym nosił się w znoszonych t-shirtach i krótkich spodenkach, ramion nie odkrywając. Widać matka natłukła mu o szkodliwości słońca, ale nóg to przecież nie dotyczyło. Zgrabne młode łydki ...
    ... nastolatka napinały sie nie raz, gdy dźwigał, wspinał, skakał, pchał, ciągnął...
    
    Marta uwielbiała obserwować obu mężczyzn.
    
    "Ale ciacha! Nigdy wcześniej nie określiłabym faceta tyle starszego ode mnie oraz jednocześnie drugiego – o tyleż młodszego."
    
    To była slabostka nauczycielki. Szalenie ekscytowały ją spore różnice wieku. W obie strony. Podniecali ją mężczyźni znacznie od niej starsi, jak również sporo młodsi chłopcy.
    
    Może dlatego, tak lubiła przyjeżdżać do ciotki?
    
    Przy każdej okazji rzucała mężczyznom zalotne uśmiechy, często niby mimochodem, kokieteryjnie poprawiając fryzurę, lub spódniczkę. A jakoś tak się składało, że najczęściej występowała w miniówkach.
    
    Traf chciał, że często pielęgnowała grządki ogrodu przy samym płocie, oddzielającym posesję Stanisława.
    
    Niestrudzona dziewczyna musiała się przy wytężonej pracy solidnie nachylać. A traf chciał, że miała na sobie wtedy akurat wyjątkowo wydekoltowane bluzeczki. Dwie pełne półkule raźno podskakiwały przy ogrodniczych zabiegach nauczycielki.
    
    Obaj mężczyźni, zza winkla, bacznie śledzili jej starania.
    
    - Widzisz młody, to się nazywa "cyce jak donice"! - teatralnym szeptem syczał wnukowi prosto do ucha podniecony Staszek - widziałeś kiedy takie?
    
    - A jak one się pięknie kołyszą... Ech... pewnie chciałbyś dziadek, żeby tak przed tobą je pohuśtała?
    
    - Pietrek... już ja bym jej rozbujał te dzbany! Oj, rozbujał!
    
    Marta, łowiąc większość dolatujących wyrazów, kraśniała z zachwytu.
    
    "A to wam się ...
«1234...21»