-
Wiejskie wakacje Marty - dziadek i…
Data: 17.11.2020, Kategorie: pończochy, duże cycki, striptiz, różnica wieku, Autor: historyczka
... klasnął. - Ależ pokaźne cycuchy! Takie to jak... no o takich to pisać można! Napatrz się młody! Może pani Marta pokaże ci je nawet nagie, ale są cudowne! Ależ to są cycki! Ależ to są kule! Arbuzy! Ah! ah! - Panowie... dziękuję za komplementy... tak milo je słyszeć... a ja zawsze obawiałam się, że moje cycunie są za duże... "Ależ bosko jest ich tak kokietować!" - Duże cycuszki są najlepsze! Pani Marto! To przecież gwiazdy wieczoru! I to jakie wielkie gwiazdy! - chwalił Staszek. - Pokaże je, nie krępuje się nic, a nic! To tylko dla nas. Aż dla nas! Matra kraśniała. "Jakież to podniecające, być nagabywaną do pokazania nagich cycków! Nie sądziłam, że aż tak mnie to nakręci! Jeszcze trochę, a rzeczywiście nabiorę ochoty do zdjęcia przed nimi stanika i do pomachania moimi balonami! Boże! Ja za dużo tego wypiłam! Stanowczo za dużo!" - Ojej... panowie... co wy... co wy... jak można tak naigrywać się ze skromnej dziewczyniny... Jej umysł już snuł zbyt odważną fantazję - w której na oczach rozpalonych samców, zdejmowała z siebie stanik... Kręciło ją to niemożebnie. Wyobrażenie, że tuż pod ich nosami wyeksponuje swoje nagie balony, podniecało ją do granic. - To nie naigrywanie. My chcemy chwalić te cuda, przecież są takie dorodne! Tu nikt poza nami nie widzi, a taki pokaz by był pełny, musi mieć jakiś finisz, albo punkt kulminacyjny! - Choć nie miał o tym pojęcia, teraz snuł swoją teorię, mając nadzieję, że ją przekona. Jego wnuk ponownie nerwowo się ...
... zawiercił. - To prawda, aż się prosi. - Przyznał, przełamując swe wycofanie. Marta nie wiedziała, czy to alkohol na nią tak działa... czy podniecenie w tak specyficznej sytuacji, grunt że czuła ogromną ochotę, rozpiąć przed nimi biustonosz... "Boże! Ale głupia piczka ze mnie! Ja naprawdę to robię..." Po czym, na oczach rozgorączkowanych mężczyzn, rozpięła stanik, zsunęła go, uwalniając pokaźne piersi z miseczek, po czym zamachnęła się nim nad głową, co spowodowało, że zamajtała swymi kulami i... rzuciła biustonosz prosto w ręce oniemiałego Pietrka. Chłopak osłupiał z wrażenia i poczerwieniał. Widać było jego głód, apetyt, wręcz zwierzęce pragnienie, które coraz silniej zmagało się z ogładą. Ręką, bez słowa, chwycił stanik, popatrzył na niego, powąchał, patrząc ponownie na jej kule. - One są... - Ja pierdzielę! Ależ bimbały! - W słowo wszedł ożywiony i nie mniej podniecony starszy mężczyzna, który mimo wieku tryskał teraz wigorem i nastrojem. - Ależ masz panienko cudne balony! Takich dorodnych arbuzów w całej wsi nigdy nikt nie wyhodował. A niech mnie! Zmitygowana Marta krygowała się. Udawała, że osłania dłońmi swoje krągłe skarby. - Panowie... dziękuję za komplementy... ależ określeń używacie dla mojego biustu... balony... bimbały... czuję się zażenowana... może są one jednak za duże...? - Są bardzo duże! Ale to bardzo dobrze! Duże są lepsze! Zresztą nie ma nic lepszego, niż potrzymać je w dłoniach, dźwigać, ściskać! I nie powiesz mi panienko, ...