1. Nie ten dzień


    Data: 24.11.2020, Autor: blackjack

    ... znowu o jednym. – Młody przewrócił oczyma.
    
    – Popatrz na jej cycki i powiedz, że ci nie staje.
    
    Gdzie? Nika od razu spojrzała w dół i aż jęknęła. Bluzkę miała rozpięta prawie na całej długości, a cieniutki, koronkowy staniczek więcej odkrywał, niż zakrywał. Gwałtownym ruchem zasłoniła biust, czując, jak na policzki wypełza zdradliwa purpura.
    
    – No proszę! – zaśmiał się Sasza. – Dziwka, która się rumieni. A to ci niespodzianka.
    
    Nic, kompletnie nic z tego nie rozumiała. Dobrze, mogli porwać niewłaściwą osobę, miała torebkę tamtej kobiety, zostawiła jej swój plecak. Nieporozumienie, które powinno zostać szybko wyjaśnione. Ale oni twierdzili, że jest podobna! Nie – więcej! Byli pewni, że jest Lerą Bu coś tam.
    
    Co za cholernie nietypowy zbieg okoliczności!
    
    – Ja… Moja torebka, proszę – dodała z wyraźną rozpaczą.
    
    – Żora, podaj.
    
    Ręka jej dygotała, kiedy otwierała małą, skórzaną torebeczkę. Lecz gdy tylko wyjęła etui z dokumentami, spojrzała na zdjęcie w dowodzie, znieruchomiała.
    
    Lera Bojczukowa, lat dwadzieścia pięć, zamieszkała w Mukaczewie, kropka w kropkę do niej podobna. Ją i dziewczynę na fotografii różniły tylko dwie rzeczy. Kolor włosów i wyraz twarzy. Prawdziwa Lera miała dziwnie puste, pozbawione nadziei spojrzenie. Przygaszone. I tak odpychająco wydęła wargi. Jakby właśnie skosztowała czegoś wyjątkowo niesmacznego.
    
    – O co chodzi? – Sasza niezauważalnie ściągnął brwi, a w jego ciemnych oczach ukazało się coś nieprzyjemnego.
    
    – To ja…? – Nika ...
    ... wbrew sobie wskazała na zdjęcie.
    
    – Tak. A co? Amnezja? – Brutalnie ścisnął jej podbródek, zmuszając, aby spojrzała mu prosto w oczy. Potem zerknął na fotografię, którą trzymała. I znów na przestraszoną kobietę. – Bez najmniejszej wątpliwości to ty.
    
    – Na pewno? – Pozostali zerkali mu przez ramię.
    
    – Tak. Układ twarzy, kolor oczu, brwi, usta, nawet uszy. Tylko włosy są inne, ciemniejsze. Musiała przefarbować.
    
    – To co jej się stało? Straciła pamięć?
    
    – Szybko ją odzyska, już ja się o to postaram – uśmiechnął się szeroko, a biedna Nika skuliła się pod wpływem jego wzroku. – Dobra, przynieś telefon. Niech stary nie rozpuszcza swoich psów, bo nam interes zepsuje. Jeszcze się kontrahent zniechęci. Jak dobrze się spiszesz zajączku, to dostaniesz działkę. – Poklepał ją po przyjacielsku po policzku, ale ona i tak odebrała to jak groźbę. Potem skinęła głową, bo nie miała pojęcia, co powinna odpowiedzieć.
    
    – Hej Daniłło! – Mężczyzna przywitał się radośnie, jak ze starym znajomym. – Nie przeklinaj tyle, tylko zamknij mordę i słuchaj. Mamy tu uroczą dzieweczkę, z dowodu wynika, że to twoja ukochana córeczka i… – skrzywił się, odsuwając aparat od ucha. – Zajączku, weź ty spróbuj. Bo jeszcze szanowny tatuś dostanie apopleksji i będę musiał cię zabić. Poczekaj, włączę wizję, żeby nie miał wątpliwości, że to ty.
    
    Ciężko było utrzymać telefon w drążącej dłoni. Ciężko wykrztusić kilka pierwszych słów. Dalej było już prościej, bo jej rozmówca, chudy, szpakowaty mężczyzna, nie miał ...
«12...789...21»