1. Nie ten dzień


    Data: 24.11.2020, Autor: blackjack

    ... palce zacisnęła na siedzisku i starając się, aby jej spojrzenie wyrażało totalną tępotę, zagapiła się w drzwi.
    
    Młody faktycznie miał z dwadzieścia dwa, może dwadzieścia trzy lata. Był szczupły, wysoki, oczy miał tak zmrużone, że nie dawało się dostrzec ich koloru, a usta wykrzywiał asymetryczny uśmiech. Z porodu wyglądał na kpiarza, ale Nika miała wrażenie, że to tylko kamuflaż. Za nim pojawił się starszy, elegancko ubrany mężczyzna. Korpulentny, średniego wzrostu, rudy niczym marchewka, o przylizanych włosach i eleganckiej bródce. Potem był wysoki, napakowany osiłek i na końcu…
    
    Nika drgnęła.
    
    Mężczyzna był wysoki, szeroki w ramionach, wąski w pasie i biodrach. Śniady, o czarnych, zaczesanych pod górę włosach. Oczy też miał czarne, o intensywnym, przenikliwym spojrzeniu, co dawało się dostrzec nawet z daleka. Wyraziste brwi, których linia biegła nisko na oczyma. Zakrzywiony nos wyróżniał się w szczupłej twarz ze śladem zarostu i delikatnym dołeczkiem w brodzie. Ale najbardziej zwracały uwagę jego usta, z lekko wysuniętą dolną wargą, co nadawało mu wyjątkowo brutalny, odpychający i lekceważący wyraz. Nie był przystojny, ale w przedziwny, magnetyczny sposób, przykuwał uwagę i nie pozwalał na omiecenie go obojętnym spojrzeniem.
    
    – To ona? Ładniejsza niż na zdjęciu – cmoknął z uznaniem młody, a Nika osłupiała jeszcze bardziej, odrywając wzrok od ostatniego z mężczyzn, którzy weszli do pokoju. Jak to na zdjęciu? – Na dodatek nabrała ciałka na tym odwyku, bo wcześniej ...
    ... była z niej chuda szkapa.
    
    – Żora, wyrażaj się! To moja przyszła żona.
    
    – Powiedziałem samą prawdę. I co? Który z nią pogada?
    
    – Sasza. – Rudy ruchem głowy wskazał na krewniaka, a ten westchnął z udawaną rezygnacją, po czym podszedł do kanapy i przysiadł na piętach, patrząc z uwagą na milczącą kobietę.
    
    Nie była ładna. Była piękna. Ciemne włosy, błękitne oczy, pełne usta, szerokie brwi lekko wygięte w łuk, niczym ptasie skrzydła i gęste rzęsy, rzucające cienie na piegowate policzki. Szczupłe dłonie, krągłe piersi, które unosiły się w szybkim, urywanym oddechu. I ten wyraz zagubienia na jej twarzy. Zupełnie inny od tego, który widział na zdjęciach. Tam miała też rude włosy, ale poza tym prawie niczym się nie różniła.
    
    – Posłuchaj mnie Lerreno – zaczął poważnym tonem. – Zawrzemy układ. Nic ci nie zrobimy, wręcz przeciwnie, otoczymy luksusem, ale są dwa warunki. Po pierwsze współpracujesz z nami. Po drugie przekonasz do tego samego swojego ojca. Zadzwonisz do niego i porozmawiasz. Powiesz mu, że wychodzisz za mąż. Za mnie. Potem staniemy się jedną, wielką, pieprzoną rodziną i będziemy wspólnie dbali o nasze interesy.
    
    – Ja… – zaszokowana, zrozpaczona Nika nie wiedziała, co ma odpowiedzieć. Zwłaszcza, że on znajdował się tak blisko, tak niebezpiecznie blisko. W czarnych jak bezgwiezdna noc oczach dostrzegła pewność siebie, rozbawienie, odrobinę szaleństwa i bezwzględność.
    
    – Kurwa, ale widok – mruknął, dotykając palcami jej policzka. – Zgramy się, prawda?
    
    – Ten ...
«12...678...21»