-
Poznawanie siebie - gorący dzień w pracy cz.2
Data: 01.12.2020, Autor: Verdon
Był taki twardy, gotowy by wręcz rozerwać jej ociekającą sokami cipkę. Momentami czuła go, gdy się o nią ocierał. Wówczas niczego nie pragnęła mocniej, niż mieć go w sobie, móc wydać krzyk rozkoszy zmieszanej z odrobiną bólu. "Czemu kazałam mu odejść... Czemu!?" - nie mogła sobie wybaczyć Klaudia. Kobieta właśnie kończyła się ogarniać po wczorajszej przygodzie z sąsiadem. Czuła w głowie tak zwany helikopter. Za dużo wypiła. A przynajmniej za dużo, by dziś iść do pracy. Nie miała jednak wyjścia. Szef bardzo nie lubił takich niezapowiedzianych nieobecności. Nie bez trudności Klaudia dokończyła makijaż, ostatni raz przejrzała się w lustrze i uznała, że jest gotowa do wyjścia. *** Zamykając mieszkanie mimowolnie z delikatną nadzieją zerknęła w kierunku drzwi sąsiada. Miała nadzieję, że może się miną, może się o siebie otrą, może... "Czas dojść do siebie!" - skarciła się kobieta. I pewnym krokiem ruszyła ku swojemu autu. *** W pracy od rana szef zawalił ją papierkową robotą. Strasznie tego nie lubiła. Dziś jednak nawet jej to odpowiadało. Nadmiar pracy pozwalał jej oderwać myśli od wszelkich nieprzyzwoitych wyobrażeń. Co prawda Klaudia lubiła zatapiać się w fantazjach, ale na pewno nie wówczas, gdy nie mogła jednocześnie zjechać dłonią między swe kształtne uda. Wówczas pragnienie choć chwilowych pieszczot cipki było nie do zniesienia. Kolejne godziny mijały w sumie bez większych wrażeń. Dopiero po 13 miała chwilę, by wstać od biurka, rozprostować nogi i ...
... udać się na małą kawę. W stołówce spotkała Maksa, Alana oraz Paulę. Cała trójka chyba dobrze się bawiła, bo co chwilę wybuchała śmiechem. Klaudia zaczęła parzyć sobie kawę, przy okazji przysłuchując się, co tak bawi jej znajomych. - Paula, no przyznaj się, z iloma facetami spałaś? - rzucił Alan. - Chyba cię pogięło, że będę ci opowiadać o takich rzeczach - ucięła Paula. - No nie bądź taka! Jesteś najseksowniejszą laską w firmie, powiedz tylko czy więcej niż 10, na pewno więcej - podpuszczał dalej Maks. - Tak, to znaczy nie, to znacz... - zaczęła się gubić Paula. - Skąd w ogóle taka liczba!? - spytała lekko podirytowana. - Ha!! Mówiłem! - zakrzyknął Maks wyraźnie rozradowany. - Wisisz mi dobrą flaszkę - zwrócił się do Alana totalnie ignorując koleżankę. Pauli chyba nie spodobał się "zakładzik" jej kolegów. - Dobra bawcie się dalej beze mnie - powiedziała zirytowana i opuściła pomieszczenie. - Ale jej podpadliście - zagaiła Klaudia - A przestań. Ty byś się obraziła o takie żarty? Przez chwilę nie wiedziała co odpowiedzieć. Z pomocą przyszedł Maks. - Przestań, Klaudia od wielu lat jest szczęśliwą żoną, nie w głowie jej podkręcanie licznika! To prawda. Od lat była skazana na tego jednego. Bez żadnych urozmaiceń. A gdy już się szansa na takie pojawiła... "Ech, szkoda gadać" - pomyślała. "Nie, tak dalej być nie będzie, nie będę już do końca życia skazana na jednego i tego samego kutasa!" - przyrzekła sobie. Była zdeterminowana. Przy kolejnej okazji, ...