Współlokatorka, fetysz i facesitting
Data: 31.12.2020,
Kategorie:
siadanie na twarzy,
Fetysz
rajstopy,
spódniczki,
pieszczoty,
Autor: fsman
... tego słychać, ale czułem lekki smutek i żal spowodowany jej planowanym wyjazdem. Choć rozumiałem ją po części, bo dawno już swojej rodziny nie odwiedzała, to ja miałem nadzieję na coś innego. Dwa tygodnie spędzone razem. Tylko razem. Myślałem, że po takiej nocy jak poprzednia, nasze relacje nie mogły stanąć w miejscu. I do tego szykowała się przerwa w nauce, która mogła jeszcze bardziej nas do siebie zbliżyć. Zarówno fizycznie jak i...
Bałem się myśleć o tej drugiej sferze relacji międzyludzkich. W fizyczności byłem nieśmiały tylko na początku, była to powierzchowna skorupka, która jak się ją trochę naruszy, to odpada dość szybko i ujawnia prawdziwego mnie. Gorszy problem był z miłością... Chciałem jej, choć jej nie szukałem. Broniłem się przed nią tak mocno, że już nie wiedziałem czy jestem w stanie kochać. Zauroczyć i owszem, pod tym względem byłem bardzo kochliwy, ale kochać... Tak mocno i prawdziwie, całym sercem? Ta skorupa wydawała się być za gruba, aby kiedykolwiek mogła zostać rozbita. Dlatego wmawiałem sobie, że jeśli czeka mnie z Magdą kiedyś coś więcej, to tylko zauroczenie, krótkotrwała chemia, która minie i wszystko się skończy. Tak miało być, nie widziałem innej opcji.
Popołudnie moja współlokatorka spędziła na nauce, tak jak ja podobnie robiłem u siebie. Różnica polegała jedynie na tym, że ja poświęcałem temu zajęciu maksymalnie parę godzin dziennie, podczas gdy ona potrafiła siedzieć nad książkami i notatkami w nieskończoność... Tak przynajmniej ja to ...
... widziałem. Gdy skończyłem zatem swoje męki i mój mózg odmawiał już posłuszeństwa w przyswajaniu nowej i wątpliwie użytecznej wiedzy, wstałem i poszedłem do jej pokoju, aby w końcu zacząć jakąś rozmowę. Zauważyłem, że właśnie zrobiła sobie przerwę, bo przez korytarz dało się słyszeć muzykę. W teorii zadanie wydawało mi się proste. W końcu zdarzało się czasem, że to ja przychodziłem do niej i zagajałem jakieś rozmowy. Całe trzy, może cztery razy... W ciągu pół roku. Decyzja została jednak podjęta i wdrożona w życie. Po lekkim zapukaniu w drzwi wszedłem do środka.
- Hej, nie przeszkadzam? - zapytałem podczas wchodzenia.
- Nie, akurat robiłam sobie przerwę. Mały relaks przy muzyce. - Odpowiedziała z lekkim uśmiechem na ustach.
Usiadłem na jej łóżku, na którym leżał jakiś otwarty zeszyt, książka i długopis. Wydawać by się mogło, że biurko jest znacznie lepsze do nauki, ale widywałem czasem Magdę leżącą na brzuchu i czytającą coś w notatkach. Czasem też zastawałem ją na łóżku opartą plecami o ścianę, pochłoniętą czytaniem podręcznika lub zapisującą coś na kartkach papieru. Był to wtedy widok bardzo działający na wyobraźnię, szczególnie jeśli miała na sobie jedną ze swoich krótkich spódniczek. Teraz, kiedy teoretycznie wydawało się, że te fantazjowanie można nieco urealnić, zastanawiałem się jak powrócić do tematu z wczoraj.
- To jak tam, dużo ci jeszcze zostało tej nauki dzisiaj? - przerwałem ciszę w naszej rozmowie.
- W sumie nie tak dużo. Jeszcze raz powtórzę jeden ...