1. Bloo me!


    Data: 11.01.2021, Kategorie: cartoonnetwork, na zawsze w naszej pamięci, kiedyś to były kreskówki, a nie, Autor: GreatLover

    Gdzie on jest? Do jasnej cholery, GDZIE ON JEST?!
    
    Drzwi do sypialni otworzyłam kopniakiem i zrobiłam to z takim impetem, że niemal nie wyleciały z zawiasów. Niestety, tak jak podejrzewałam, nie było go.
    
    - BLOOOOOOOOO!!! – wydarłam się na cały regulator, dając upust wściekłości – GDZIE JESTEŚ CHOLERO?!
    
    Dysząc jak wścieknięta suka poczłapałam w stronę okna – jeżeli ten niebieski pokurcz jakimś cudem zdołał załapać się na wycieczkę do lunaparku razem ze wszystkimi, to przysięgam, zabiję go na miejscu jak tylko wróci do domu! Piwnica wyglądająca jak po przejściu huraganu? Poddasze poprzestawiane z góry na dół? Gabinet Pana Zająca wysmarowany pastą do zębów?! Skurwysyn nie zapomniał się nawet podpisać na jego biurku!
    
    Pozbawiona resztek nadziei, że uda mi się go dorwać zanim opadną nagromadzone emocje przysunęłam się do okna i zerknęłam na ulicę. To co zobaczyłam sprawiło, że w ułamku sekundy przywarłam do szyby, przyklejając do niej niczym drapieżniki zamknięte w zoo, gotowe do rozszarpania roześmianych turystów na drobne kawałki. Jest! JEST NA DOLE!
    
    Przez chwilę patrzyłam jak chodził zgarbiony w tę i z powrotem, kopiąc od niechcenia jakieś kamyczki, co chwilę spoglądając smętnym wzrokiem w kierunku, w którym odjechał autokar wypełniony naszymi podopiecznymi. Jestem pewna, że bardziej cieszyła ich perspektywa spędzenia całego dnia bez Bloo niż sama wycieczka do lunaparku. Dla kogoś postronnego mógłby to być najsmutniejszy, najbardziej przygnębiający obraz w życiu, ...
    ... ale nie dla mnie – ja jestem osobą, której ten potwór skutecznie niszczy życie!
    
    Gdy obserwowałam go stanowczo za długo (pięć sekund, z zegarkiem w ręku) do głosu w końcu doszedł mój rozsądek, który wysłał mi prosty komunikat : „co tak stoisz i lampisz się na niego? ŁAP GO, ZANIM CI UCIEKNIE!”
    
    Wybiegłam z pokoju z prędkością błyskawicy i niemal nie skręciłam karku, gdy sfruwałam w dół po kolejnych kondygnacjach – szybciej, prędzej! Jeszcze chwila i go dopadnę!
    
    Wybiegając przed dom znów miałam zamiar zacząć się drzeć, ale powstrzymałam się w ostatniej chwili – za wcześnie! Gnój jest za bramą a to daje mu możliwość ucieczki, jeśli tylko się zorientuje, co go czeka. Na szczęście furtka była szeroko otwarta co perfekcyjnie pasowało do mojego planu – włączyłam piąty bieg, zwiększając obroty i pognałam przed siebie niczym zdrowa lwica za kulawym gnu. Obraz mi się na chwilę rozmazał ale olałam to, wciąż widząc tą znienawidzoną, niebieską plamę którą za chwilę zetrę z powierzchni ziemi! Nie wiem, czy prawo przewiduje jakiekolwiek kary za mord na wymyślonym przyjacielu, a powinno! Bo nie zmierzałam się z nim cackać i wysłać go na tamtą stronę w takim stylu, że nawet po śmierci będzie o tym pamiętał!
    
    Ostatni skok i wylądowałam perfekcyjnie, tuż za jego plecami, rzucając na jego drobną sylwetkę swój długi cień – skulił się jak szczeniaczek i obrócił niepewnie głowę. W jego szeroko otwartych oczach odczytałam, że w mig zdał sobie sprawę z głębokości dupy, w jakiej się znalazł. ...
«1234...»