-
Bloo me!
Data: 11.01.2021, Kategorie: cartoonnetwork, na zawsze w naszej pamięci, kiedyś to były kreskówki, a nie, Autor: GreatLover
... Korzystając z faktu, że byliśmy sami na ulicy, wydarłam się na niego najgłośniej jak tylko potrafiłam, zaciskając powieki ze wszystkich sił - BLOOOOOOOOOOOOOOOOOOO! JAK MOGŁEŚ MI TO ZROBIĆ, TY NIEBIESKA CHOLERO!!! - Jestem BŁĘKITNY! – odszczeknął się w moment, odzyskując dawny rezon. Z szoku zamilkłam w pół słowa i spojrzałam w dół – nie kulił się już jak dzieciak gotowy na karę tylko stał wyprostowany, groźnie podpierając się pod boki – nic tak nie wkurzało Blooregarda q kazoo niż powiedzenie o nim, że jest niebieski. Zupełnie zbita z pantałyku patrzyłam w jego spojrzenie, w którym zaczynałam dostrzegać pierwsze iskierki odradzającej się chytrości – o nie, ooooo nieee! Nie dam się omotać! To jest moja chwila zemsty i nie odbierze mi jej! - Jak mogłeś rozpieprzyć cały dom tylko dlatego, że Pan Zając zabronił ci jechać na wycieczkę? Czy ty wiesz, ile czasu będę musiała po tobie sprzątać!? Mam dość latania za tobą wszędzie i naprawiania wszystkiego, co zdążysz zepsuć! Niestety, nie słuchał mnie już – na jego twarz powrócił ten dobrze mi znany szeroki, pełny politowania uśmieszek a oczka przymrużył jakby w teatralnej pozie – dalej trzymał się za boki ale zacięty wyraz twarzy znikł zupełnie – już wiedziałam, że w jego głowie ułożył się szatański plan. - Widzę, że jesteś strasznie zdenerwowana, Franko – powiedział normalnym tonem, jakby dopiero co nie zgarnął porządnego ochrzanu – pozwól, że się tobą zajmę a sprawię, że zapomnisz o tym wszyyyyyyystkim! – ...
... zakończył swoją mini przemowę szeroko rozkładając łapki i kreśląc nim okręg w powietrzu, gdy wymawiał ostatnie słowo. Dobrze wiedziałam, o co mu chodziło i to wkurzyło mnie jeszcze bardziej! Czy on w ogóle słuchał tego, co do niego mówiłam!? - Brzmi nieźle, prawda? – zapytał szybko podskakując w miejscu, coraz bardziej nakręcając się swoim chorym pomysłem – brzmi nieźle, prawda? – powtórzył głośniej podskakując do góry, robiąc piruet w powietrzu i „przypadkiem” zahaczając łokciem o moją pierś – w porządku! IDZIEMY! – powiedział to takim tonem jakby podjął decyzję za oboje i ruszył w kierunku bramy, ciągnąć mnie za moją spódniczkę niczym najnowszą zdobycz. - Nie teraz Bloo – odpowiedziałam i zamilkłam w pół słowa. Jasna cholera, czy ja naprawdę biorę to pod uwagę?! Zanim zdołałam głębiej się nad tym zastanowić natrafiłam na jego pełne bólu spojrzenie, gdy szybko odwrócił głowę w moją stronę – z ustami wygiętymi w podkówkę wyglądał jak ośmiolatek, któremu zabrano ulubioną zabawkę. - No choooodź! – zawołał z wyrzutem, puszczając moją spódniczkę i patrząc na mnie z czujnym wyczekiwaniem - Bloo, nie! Po prostu…. nie mamy czasu… - dokończyłam miękko, zdecydowanie za miękko! Przypędziłam tutaj by go zniszczyć a tymczasem ten gnój ma mnie znowu wypieprzyć?! Jego niedoczekanie! Chociaż ostatnim razem zrobił to po mistrzowsku i marzyłam o ponownej chwili w której dom znów będzie pusty i nikt nie będzie nam przeszkadzał. Bloo jak to Bloo - nie potrafi się pogodzić z ...