-
Bloo me!
Data: 11.01.2021, Kategorie: cartoonnetwork, na zawsze w naszej pamięci, kiedyś to były kreskówki, a nie, Autor: GreatLover
... odmową. Przyległ do mej nogi, przytulając się dokładnie i zrobił jeszcze smutniejszy wyraz twarzy - Będę bardzo szybki! Obiecuję! - Bloooo!... – zawołałam z oburzeniem, starając się stworzyć chociaż pozory tego, że nie do końca się zgadzam na jego propozycję, ale wiedziałam, że ten potwór przejrzał mnie na wylot – uśmiechnął się szeroko, niemal upiornie, do tego stopnia że aż zmrużyły mu się oczy – znów wygrał, kurwa jego mać. - No dobra – odpowiedziałam zrezygnowana, mając nadzieję że później nie będę tego żałować - TAK? Możemy to zrobić teraz? Możemy? MOŻEMY?! – spytał podskakując w miejscu jak piłeczka - Tak, ale się pośpiesz, dobra? - JASNE! – wykrzyknął dziarsko machając na mnie ręką i… popędził w stronę domu. Oniemiała patrzyłam jak gnał w kierunku wejściowych drzwi, śmiejąc się jak wariat – pokicał po schodach na górę i po chwili znikł mi z oczu, z hukiem zamykając drzwi. Nie miał zamiaru na mnie poczekać? „Echhh… dziewczyno!” mój rozsądek znów starał się przemówić ale jak zwykle, wolałam go nie słuchać w tej chwili. Przechodząc przez furtkę zdałam sobie sprawę że zbyt dokładnie sprawdzam, czy jest zamknięta – podświadomie o to zadbałam, by osoba, próbująca dostać się do środka musiała użyć interkomu, co da nam dodatkową chwilę na ogarnięcie się – oczywiście JA musiałam o tym pomyśleć, bo któżby inny?! Idąc smętnie w stronę domu zaczęłam się zastanawiać czy to, co zamierzam zrobić to aby na pewno mądra decyzja – z jednej strony wiem, że ...
... takie akcje to STANOWCZO za dużo w relacjach między mną a Bloo ale z drugiej strony po ostatnim razie zostały mi takie wrażenia, po których nie mógł mi dogodzić żaden realny mężczyzna – ech, kobiecy los! Wchodząc do środka zatrzymałam się w drzwiach, widząc go podskakującego radośnie na jakimś pudle, które przytargał pod same schody. Tutaj? Chce to zrobić tutaj?! W GŁÓWNYM HOLLU? Pojebało go czy jak?! Zamknęłam drzwi z trzaskiem i ruszyłam na niego z zamiarem wydania komendy by ruszył swój niebieski… błękitny tyłek na górę, do mojego pokoju, ale zanim zdążyłam się odezwać uniósł swoje rączki i zaczął nimi wymachiwać w taki sposób jakby mówił „tak, tak, wiem, wiem, miejsce złe, bla, bla, bla ale weź się na razie zamknij, dobra? Mam już dość twojego pierdolenia” a potem puścił mi oczko. Odwrócił się do mnie plecami na dosłownie sekundę, a gdy znów zwrócił się przodem do mnie, z jego obłego ciała zwisał równie obły, za to pokaźnych rozmiarów kutas, który zakołysał się pod własnym ciężarem. - TADAAAA! – wykrzyknął Bloo prezentując mi swoją niespodziankę. Wiedział, że nie mogłam oderwać wzroku i cieszyło go to – jak zahipnotyzowana wpatrywałam się w jego (jeszcze) oklapnięte przyrodzenie, czując pierwsze, miłe mrowienie w podbrzuszu. Jasna cholera, znowu się w to pakowałam! Podeszłam do niego w milczeniu ściągając bluzkę. Bloo widząc moje przygotowania podskoczył do góry, lądując z chrzęstem na pudle – dobrze wiedziałam, po co je tutaj przytargał. Ten pokurcz mógł marzyć o ...