1. Plugawa Arleta (IV). Włosy, które piją…


    Data: 12.01.2021, Kategorie: bez seksu, horror, Autor: Man in black

    ... modląc się w duchu, żeby nie odpowiadała.
    
    Nigdy nie zapomnę tamtego widoku. Jej seksualne podniecenie było wyraźne. To wręcz od niej biło. Na jej twarzy pojawił się sprośny, wyuzdany uśmiech. Wtedy zebrałem się w sobie i uciekłem. Ukryłem się w łazience na piętrze.
    
    Usiadłem na podłodze, opierając się o ścianę. Nie zaprzątałem sobie głowy włączaniem światła, więc ledwie widziałem zarysy mebli i wyposażenia. Wszystko zdawało się rozpływać w szarości. Nerwowym ruchem drżącej dłoni sięgnąłem po komórkę. Wybrałem sto dwanaście i przyłożyłem telefon do ucha. Miałem problem z opanowaniem oddechu. Po kilku sygnałach usłyszałem, jak ktoś podnosi słuchawkę.
    
    – Sto dwanaście, numer alarmowy. Słucham? – usłyszałem nieco zaspany kobiecy głos.
    
    – Chciałem zgłosić zabójstwo – wyrzuciłem z siebie jednym tchem.
    
    – Zabójstwo czy morderstwo? – zapytała kobieta po drugiej stronie.
    
    – A jakie to ma, kurwa, znaczenie? – wybuchnąłem zaskoczony i rozdrażniony.
    
    – No już, nie ma się co ciskać – głos telefonistki złagodniał – proszę powiedzieć, co się stało, żebym wiedziała, z jakimi służbami pana połączyć.
    
    – Moja żona – wysapałem – ona zwariowała. Zabiła człowieka.
    
    Przez chwilę w słuchawce panowała cisza. Myślałem nawet, że połączenie zostało zerwane.
    
    – To poważne oskarżenie – odezwała się w końcu kobieta, – czy wie pan, jakie są konsekwencje za składanie fałszywych zeznań?.
    
    Nie, to nie mogło się dziać naprawdę.
    
    – Słucham?!
    
    – Proszę się uspokoić, panie ...
    ... Wiktorze.
    
    Kiedy usłyszałem swoje imię, poczułem się, jakbym dostał w twarz. Nie mogłem nic powiedzieć. Po prostu mnie przytkało. Po krótkiej chwili kobieta kontynuowała.
    
    – Niech pan nie robi cyrków. Przecież to tylko pana była kochanka. Założę się, że ofiara nawet nie ma tego za złe pańskiej żonie. W końcu rżnęła jej męża przez lata, prawda?
    
    Mój cały świat runął, rozpadł się na kawałki, a ja trafiłem do piekła. Chciałem rzucić telefonem o podłogę, ale nie mogłem. Byłem sparaliżowany. Zerknąłem tylko na wyświetlacz. Miałem połączenie z numerem alarmowym. Nagle usłyszałem głos telefonistki. Jeśli to była w ogóle jakaś pierdolona telefonistka.
    
    – Zresztą nie oszukujmy się, gdybyśmy wysyłali swoich ludzi za każdym razem, kiedy jakaś cipa kopnie w kalendarz, to nie starczyłoby nam sił i środków, chyba się pan ze mną zgodzi?
    
    – O czym ty, do kurwy nędzy, mówisz? – jeszcze nigdy nie czułem się tak bezradny i zagubiony.
    
    – Mówię o tym, że twoja Paulinka jest tutaj z nami – głos kobiety zmienił się. Stał się poufały i agresywny – ale chyba nie będziesz po niej płakał? Przecież ona zawsze odmawiała ci tej słodkiej przyjemności, kiedy chciałeś się z nią pieprzyć, prawda? Nie potrafiła, a może nie chciała dać ci rozkoszy? A przecież gdyby Bóg nie chciał, żeby mężczyźni doznawali rozkoszy, to kobiety nie rodziłyby się z cipkami między nogami, prawda?
    
    Rozpłakałem się. Tak po prostu. Nie byłem już w stanie wykrztusić słowa. Coś ścisnęło mnie za gardło. Mogłem tylko słuchać i pogrążać ...
«1...345...»