-
Plugawa Arleta (IV). Włosy, które piją…
Data: 12.01.2021, Kategorie: bez seksu, horror, Autor: Man in black
... się w szaleństwie. – Nie martw się. Arleta wypieprzy cię tak, że długo nie dojdziesz do siebie. Jesteś tego warty – zakpiła złośliwie. Było w jej głosie dużo jadu i pogardy, ale nagle jej ton zmienił się i stał się bardziej formalny. – Aha, i jeszcze jedno. Następnym razem prosimy korzystać z naszej darmowej infolinii, która jest dostępna pod numerem 666 – z krzykiem rzuciłem telefonem o przeciwległą ścianę. Słyszałem, jak rozpadł się na kawałki. Ocknąłem się obolały i zdrętwiały. Musiałem zasnąć w niewygodnej pozycji. W jednej sekundzie wszystko wróciło. Róża, bliźniaczki, włosy Pauliny i całe to gówno. Po omacku dotarłem do drzwi i chwilę nasłuchiwałem. Wreszcie odważyłem się przekręcić klucz. Wychyliłem głowę ostrożnie. Nigdzie nie widziałem żony. Zszedłem do salonu. W domu było cicho i spokojnie. Musiałem się napić. Złapałem butelkę i uznałem, że szkoda czasu na szukanie szklanki. Wziąłem łyk i zapaliłem, zaciągając się głęboko. Chciało mi się jednocześnie śmiać i płakać. Kiedy się odezwała, aż podskoczyłem w fotelu. Cały czasu tu była! Stała gdzieś pod ścianą, ukryta w gęstym mroku. Zapytała mnie, czy się już uspokoiłem. Zrobiła kilka kroków naprzód. Wyglądało to tak, jakby się zmaterializowała tuż obok mnie. Przeszedł mnie dreszcz. Jej włosy wyglądały normalnie. Długie, czarne kudły, lśniące w blasku ognia buzującego w kominku. Kiedy na nią patrzyłem, nagle poczułem się zmęczony. Potwornie zmęczony i bezradny. – Tutaj dzieje się coś złego – ...
... odezwałem się słabym głosem, po czym wziąłem łyk whisky – z tobą dzieje się coś złego – poprawiłem się. Westchnęła, a ja przez chwilę wystraszyłem się, że niepotrzebnie ją rozdrażniłem. – Musisz mi uwierzyć, wszystko jest w porządku. Gdybyś tylko mógł na wszystko spojrzeć moimi oczami, byłbyś oczarowany. Zerknąłem w jej szare, chore ślepia i znów poczułem skurcz żołądka. Ostatnią rzeczą, jakiej chciałem, było widzieć cokolwiek jej oczami. – Zostawię cię tutaj samego. Prześpij się z tym, a rano wrócimy do tematu – powiedziała i odeszła w stronę przedpokoju, gdzie zatrzymała się nagle – pamiętaj, że to cały czas ja. Twoja Paulinka. I tyle. Poszła do sypialni. Kazała mi się przespać z problemem. Cóż. Wziąłem kolejny łyk i zaciągnąłem się mocno papierosem. Obudziłem się o dziewiątej rano. Szarość poranka sączyła się do pokoju jak trucizna. Dorzuciłem do kominka i ostrożnie poszedłem na górę. Zerknąłem przez uchylone drzwi. Paulina spała. Wróciłem na dół. Miałem kaca i mętlik w głowie. Na samą myśl o śniadaniu zemdliło mnie. Wiedziony dziwnym impulsem wszedłem do gabinetu na parterze. Wcześniej jakoś tam nie zaglądałem. Kiedy zauważyłem, że wszystkie książki traktują o okultyzmie, wybuchnąłem pustym apatycznym śmiechem. Chyba każdy ma swoją sumę strachu, po której przeżyciu wpada w apatię i zobojętnienie. Ja tak miałem. Arletę kręcił okultyzm. Mogłem się tego domyślić. Ostatecznie ilu zmarłych napastuje seksualnie żywych albo wykorzystuje lustro do komunikowania się? ...