-
Plugawa Arleta (IV). Włosy, które piją…
Data: 12.01.2021, Kategorie: bez seksu, horror, Autor: Man in black
... obejrzałem, jak pożoga rozlała się w górę i dalej na cały sufit. Przyglądałem się temu, oszołomiony zarówno bólem, jak niecodziennym widokiem. Szczęka mi opadła, kiedy na suficie płomienie zaczęły się formować w jakiś kształt. Po chwili patrzyła na mnie piekielna twarz Arlety, utkana purpurowym ogniem. Była pełna nienawiści i furii. Patrzyłem na to z jakąś dziwną, chorą fascynacją. Wiem, że to była ona i to mocno wkurwiona. Nagle w moją stronę wychynęła płomienna ręka, którą chciała mnie złapać. Z jej otwartego pyska wydobył się paskudny pisk. Taki sam, jaki wcześniej wydobywał się z włosów tylko sto razy głośniejszy. Zatrzęsły się od tego ściany, a wszystkie szyby w oknach rozleciały się w drobny mak. Tego było za wiele. Wypełzłem z salonu i pobiegłem na górę po Paulinę. Wciąż leżała nieruchomo na łóżku. Złapałem ją bez ceregieli i zbiegłem na dół. Przy drzwiach wyjściowych zatrzymałem się na chwilę. Wejście do salonu przesłonięte było ogromną ścianą ognia, która wciąż miała formę paskudnej gęby Arlety. Wybiegłem na zewnątrz. Było cholernie zimno. Wrzuciłem ją na tylną kanapę i wskoczyłem za kierownicę. Kluczyki były w stacyjce. Jestem pewien, że gdyby nie strach i szok, jaki tam przeżyłem, nie dałbym rady z poparzoną ręką. Tymczasem dodałem gazu i ruszyłem. Dostrzegłem, że Róża wychodzi ze swojego ...
... domu. Podobnie jak Celina i Celestyna. Nagle siostra Łucja wyskoczyła mi przed maskę. – Pierdol się – krzyknąłem w furii i dodałem gazu. Grubaska przetoczyła się po samochodzie, nieźle demolując karoserię. Z niedowierzaniem dostrzegłem w lusterku, że błyskawicznie podniosła się na nogi. Reszta kobiet dołączyła do niej. Nic, tylko stały i patrzyły, jak odjeżdżam. To wystraszyło mnie jeszcze bardziej. Poczułem się niepewnie. Byłem już na dziewięćdziesiątce czwórce, kiedy usłyszałem, że Paulina zaczyna się dławić. Zatrzymałem się zbyt gwałtownie. Wyskoczyłem z samochodu i przeszedłem na tył. Była cała sina. Oczy niemal wyszły jej z orbit. W akcie desperacji włożyłem jej w usta dwa palce. Coś tam namacałem. Złapałem to i wyszarpałem z jej gardła. Mój Boże. To był ogromny kłębek czarnych, zaślinionych włosów. Odrzuciłem go ze wstrętem. Najważniejsze, że Paulina zaczęła oddychać. Wygrzebałem papierosa i zapaliłem. Skierowałem się do najbliższego szpitala. Jesień wreszcie poddała się i z nieba sypnęło białym puchem. Nie myślałem o niczym innym tylko o tym, żeby Paulina wyszła z tego. Wiedziałem już, że zrobię dla niej wszystko. Miałem wyrzuty sumienia, że oddałem ją w ręce tych czarownic. Że namawiałem ją do przeprowadzki i w ogóle. Zerknąłem do tyłu. Była blada i nieprzytomna, ale oddychała miarowo.