-
Plugawa Arleta (IV). Włosy, które piją…
Data: 12.01.2021, Kategorie: bez seksu, horror, Autor: Man in black
Chwilę szarpała klamką w górę i w dół. Wreszcie dała za wygraną i zapukała. Boże ile ja bym dał, żeby rozpłynąć się w powietrzu. Nie chciałem tu być, nie chciałem słuchać jej bełkotu. Trwaliśmy tak każde po swojej stronie barykady. Zarówno ściany jak drzwi były solidne i mocne. Słyszałem, że ludzie obłąkani lub w silnym stresie potrafią zdobyć się na nadludzki wysiłek, jednak liczyłem, że w tym przypadku nic takiego nie nastąpi. – Wiktor, otwórz drzwi – głos Pauliny docierał do mnie stłamszony, jakby wołała z podwórka. – Idź sobie. – Nie wygłupiaj się, wyjdź z pokoju. Zachowujesz się jak dziecko. – Daj mi spokój. Chwilę milczała. – Dobrze, nie będziemy się wygłupiać. Jak zmądrzejesz, zejdź na drinka. Odeszła, choć mogłem sobie to jedynie wyobrazić. Nie słyszałem żadnych kroków. Ten dom był głuchy na ludzkie odgłosy. Po kilku minutach podniosłem się i usiadłem na łóżku. W kieszeni znalazłem paczkę papierosów. Zapaliłem jednego. Miałem gdzieś, co sobie o tym pomyśli. Długo biłem się z myślami. Próbowałem sobie to wszystko poukładać. Sam już nie wiedziałem, czy małżonkę opętała Arleta, czy to mi zaczynało odbijać, czy wszystko na raz. Po trzydziestu minutach uspokoiłem się i stwierdziłem, że nie będę się zachowywał jak obrażona pensjonarka. Wyszedłem z pokoju. Paulinę znalazłem w salonie. Siedziała na tej samej sofie, na której nie tak dawno posiadłem Celestynę. Zająłem miejsce w fotelu za stołem naprzeciwko niej. – Napij się, przygotowałam ci ...
... drinka. – Dziękuję. Pochyliłem się i wziąłem szklankę. Powąchałem zawartość, zanim odważyłem się napić. Zrobiłem się strasznie nieufny i nerwowy. Paulina piła koniak. Kolejna nowość. Dotychczas najmocniejszy trunek, po jaki sięgnęła, to było wytrawne wino. – Dobrze się czujesz? – zagaiła, mocząc usta w bursztynowym płynie. – Średnio, jednak ważniejsze pytanie, to czy ty się dobrze czujesz. – Wyśmienicie – uniosła szklaneczkę w moją stronę. Przez chwilę zamarłem. Sądziłem, że będzie chciała wznieść toast, nawiązując do mojej zabawy z bliźniaczką. Nie wiem, dlaczego czułem, że doskonale zdaje sobie sprawę, z tego, co zrobiłem. – Jak ci idzie praca nad tą tajemniczą księgą? – Wiesz, dzieje się tutaj coś dziwnego – zignorowała moje pytanie – ale jednocześnie fascynującego. Nie powinieneś reagować tak histerycznie tylko dlatego, że czegoś nie rozumiesz. – A ty, rozumiesz? Wycelowała we mnie palcem. – Widzę, że wracasz do formy. To dobrze. Przyglądałem się jej. Naprawdę stawała się inną osobą. Zarówno psychicznie jak fizycznie. Jej twarz ulegała zadziwiającej metamorfozie. – Zauważyłem, że malujesz się dość mocno... – Cieszę się, że zwracasz na mnie uwagę. – Owszem zwracam. Jednak zawsze uważałaś, że taki makijaż jest nieprzyzwoity, co więcej, twierdziłaś, że tak malują się wyłącznie kurewki. Pamiętasz? Przez chwilę zdawała się szukać w pamięci, kiedy tak powiedziała. Wyglądało na to, że nie odnalazła tego wspomnienia. – A może ja chcę ...