-
Plugawa Arleta (IV). Włosy, które piją…
Data: 12.01.2021, Kategorie: bez seksu, horror, Autor: Man in black
... powiedzieć, „Popatrz, co ta chora suka mi zrobiła”. Martwe ciało było potwornie okaleczone. Miała otwartą klatkę piersiową, widać było kości żeber wystające z czerwonych płatów mięsa. Lucyna została wypatroszona jak pieprzony karp na święta. Ciepło z jej wnętrzności ulatywało, niosąc ze sobą mdły, koszmarny odór. Paulina klęczała przed zwłokami z głową pochyloną dosłownie w samym środku krwawego otworu. Świat zawirował mi przed oczami. Żona nawet nie zwróciła na mnie uwagi. Była tak pochłonięta, cokolwiek robiła, że przez chwilę słychać było tylko obrzydliwe ciamkanie. Jeszcze mi się robi niedobrze na wspomnienie tego dźwięku. Nagle musiała sobie zdać sprawę z mojej obecności, pomimo, że nie poruszyłem się nawet o milimetr. Nie mogłem tego zrobić. Byłem w szoku. Spojrzała na mnie. Jej oczy były szare. Jakim cudem? Twarz, włosy i bluzka, wszystko miała upaćkane krwią zmieszaną z wybroczynami. Wciąż słychać było mlaskanie. Coś chłeptało nieprzyzwoicie. Wtedy mnie zemdliło. – Coś ty zrobiła, na litość boską – wycharczałem z trudem. Czułem na sobie jej spojrzenie, ale to było spojrzenie całkowicie obcej osoby. W jej oczach dostrzegłem szaleństwo. – To nic – odparła spokojnym głosem, który z całą pewnością nie należał do mojej żony – nic się nie stało – czułem, jak żołądek kurczy mi się boleśnie i podchodzi do gardła. Nagle zauważyłem coś, co nie mieściło mi się w głowie. Zupełnie jakbym był w środku koszmarnego snu. Mój umysł rozpaczliwie starał się wyprzeć ...
... fakty, jednak nie ulegało wątpliwości, że włosy mojej żony poruszały się. Falowały w powietrzu jak rozjuszone węże. Oblałem się zimnym potem. – Twoje włosy – chciałem krzyknąć, ale zabrzmiało słabo. Wyciągnąłem oskarżycielskim gestem palec w jej stronę. – Co z nimi? – zapytała niewinnie, jakbym ją przyłapał na podbieraniu konfitur w piwnicy. – Jak to, kurwa, co? – moje gardło nieco się rozluźniło, więc zabrzmiałem bardziej zdecydowanie. Bardziej desperacko. – Twoje włosy, one... one piją krew – kiedy już powiedziałem to na głos, odzyskałem siłę w gardle, więc powtórzyłem dobitniej – twoje pierdolone włosy piją krew! Nie odpowiedziała, tylko uśmiechnęła się. Ten grymas zmroził mi krew w żyłach. Żołądek podszedł za blisko gardła i zwymiotowałem. Przez kilka sekund miałem wrażenie, że się nim udławię. – Lubię, kiedy jesteś wulgarny – powiedziała – to mnie podnieca. Musiałem się podeprzeć rękoma, żeby nie upaść. Z trudem opróżniłem żołądek. Nie mogłem pozbyć się resztek z ust, ale nie zwracałem na to uwagi. Spojrzałem na nią i przez upiorną chwilę mierzyliśmy się wzrokiem w absolutnej ciszy. Wyglądała mrocznie, złowrogo i obco. Przetarła usta, rozmazując tylko krew na swojej twarzy. Jej bluzka była nasączona czerwoną posoką do tego stopnia, że widać było jej sterczące sutki. To nie mogła być Paulina. Przypominała dzikie zwierzę. Nie, bardziej chorą, wynaturzoną sukę, która nie mogła być moją żoną. – Czym ty jesteś? – zapytałem przerażony, jednocześnie ...