1. Schody do nieba (III). Służbowa żona


    Data: 18.01.2021, Kategorie: sekta, asystentka, Autor: Man in black

    ... golfa.
    
    Dyrektor wymija kraksę lewym pasem. Nie dlatego, że jest bezdusznym skurwysynem. Jest zbyt wstrząśnięty tym, co zobaczył w swojej wizji i tym, co faktycznie wydarzyło się na drodze. Nie przekraczając pięćdziesięciu kilometrów na godzinę, dociera do domu. Z ulgą zamyka za sobą drzwi.
    
    Solidny drink powinien go uspokoić. Nalewa do szklanki burbona i wychyla jednym haustem. Sięga po telefon. Zerka na zegarek, jest za dwadzieścia jedenasta w nocy. Zamierza zadzwonić do Aurelii tyle, że jest cholernie późno. Decyduje się na esemesa. Nie czeka długo. Kobieta oddzwania.
    
    – Co się dzieje? – jej głos nie brzmi, jakby ją obudził.
    
    – Chyba mam problem.
    
    – Jaki? O co chodzi? Twoja przyjaciółka się jeszcze nie odnalazła?
    
    – Nie o tym mówię, ale masz rację. Nie odnalazła się. Podobno nie pierwszy raz znika… obawiam się jednak, że tym razem zniknęła na dobre.
    
    – To mów, w czym rzecz.
    
    Mężczyzna nabiera powietrza w płuca. Zaskakuje go fakt, że rozmawiają ze sobą jak starzy znajomi mimo to, odsuwa od siebie te myśli. Musi się skupić.
    
    – Czy zdarzyło się kiedyś, że podczas takiego pokazu, jaki zorganizowałaś dla mnie u Avinashy, ktoś zaczął się dziwnie zachowywać?
    
    – Dziwnie zachowywać? W jakim sensie? Takich rzeczy ogólnie nie robi się w takim ...
    ... trybie. To był wyjątek… wyłącznie dla ciebie.
    
    – No właśnie. Powiedz mi… dlaczego zrobiłaś ten wyjątek właśnie dla mnie? Bo przecież nie dlatego, że wpadłem ci w oko – nalewa sobie jeszcze trochę alkoholu.
    
    – Skąd, nie dlatego. Choć przyznaję, jesteś przystojny. – Niemal słyszy, jak rozmówczyni uśmiecha się do słuchawki – Po prostu uznałam, że jest w tobie coś… możesz to nazywać, jak chcesz. Po prostu uznałam, że masz aurę inną niż ludzie, których dotychczas spotkałam.
    
    – Aurę? Widzisz ludzkie aury?
    
    – Śmiej się, czasami owszem… widzę.
    
    – W ogóle mi nie jest do śmiechu. Posłuchaj... od wizyty u twojej znajomej hinduski miewam coś w rodzaju wizji. Przed oczami wyświetlają mi się migawki z niedalekiej przyszłości… widzę rzeczy, które zdarzają się po kilku minutach, nie później.
    
    – Mówisz poważnie?
    
    – A ty mówisz poważnie, że widzisz aury?
    
    – Oczywiście, że tak.
    
    – Więc wyobraź sobie, że ja również jestem śmiertelnie poważny.
    
    Przez chwilę milczą oboje. W końcu odzywa się kobieta.
    
    – To niesamowite. Wiesz, co to znaczy?
    
    – Że staję się dziwakiem?
    
    – Adam, źle na to wszystko patrzysz. Musielibyśmy się spotkać i porozmawiać o tym.
    
    – Postaram się wpaść w ciągu najbliższych dni. Odezwę się.
    
    – Uważaj na siebie i jak coś, to dzwoń. 
«12...891011»