-
Schody do nieba (III). Służbowa żona
Data: 18.01.2021, Kategorie: sekta, asystentka, Autor: Man in black
... widzę, że coś nie gra. O co chodzi? Coś z Bianką? – wciąż trzyma jej dłonie. – Z Bianką? – dziewczyna patrzy zaskoczona, od razu widać, że przyjaciółka jest ostatnią osobą, o której myślała – dlaczego akurat z nią? Cholera, zaklął w myślach. – Pani Kingo, nie znam pani zbyt dobrze. Wiem tylko, że ma pani za przyjaciółkę swoją przyszłą szwagierkę i... – nagle doznaje olśnienia – coś nie tak z narzeczonym? Rozmówczyni spuszcza wzrok w podłogę. Trafiony zatopiony. To znacznie lepszy scenariusz. Odrobinę się uspokaja. – Owszem – słyszy trudną dla niej odpowiedź. Wciąż trzyma ją za ręce, a ponieważ nie słyszy protestów, nie puszcza ich. Długo czekał na taką okazję i nie zamierza jej zmarnować. – Jeśli potrzebuje pani wziąć wolne, proszę bardzo. – Nie ma takiej potrzeby, nie jestem słaba. – Wiem, że pani nie jest. Kto tak powiedział? Nagle dziewczyna uświadamia sobie, że szef trzyma ją za ręce. Cofa je odruchowo. Takie życie. – W zasadzie, to nie jesteśmy narzeczeństwem. – O... – zaskoczyła go – to dlaczego pani tak mówiła? Specjalnie? – nie słyszy odpowiedzi, więc kontynuuje – chyba nie mówiła pani tego tylko po to, żeby mnie odstraszyć? Asystentka patrzy przez błyszczące szkła okularów. – Być może? – jej głos jest słaby, niemal szepcze. – Cóż to za bzdury? Cenię panią i bardzo lubię. Jest pani zaangażowana w pracę, zawsze przygotowana i merytoryczna. Do tego jest pani poniekąd moją służbową żoną... – Panie dyrektorze – próbuje ...
... przywołać go do porządku. – Żartowałem. Pozwalam sobie czasem na drobny żart, ale to nie znaczy, że się na panią rzucę. Przecież pani nie zgwałcę. Patrzy mu prosto w oczy. – Wiem, mężczyźni raczej się na mnie nie rzucają. – Co pani wygaduje? – Chodzi o to, że wyglądam jak dziecko, jestem mała i drobna, przecież sam pan widzi. – W moich oczach jest pani wyjątkowo seksowna i kobieca. Drobna figura dodaje pani jedynie uroku. Trafia w dziesiątkę, asystentka się czerwieni, choć komplement jest troszkę wymuszony. Jakiej mógł udzielić innej odpowiedzi? – Proszę się nie czerwienić, niech się pani wreszcie nauczy przyjmować komplementy – łże jak pies, wie doskonale, że dla niego lepiej, kiedy łatwo ją speszyć. – W końcu jestem pańską służbową żoną, prawda? – na jej twarzy pojawia się nieoczekiwany uśmiech, co prawda słaby, ale zawsze. – Dokładnie tak. – Pójdę już, mam pracę. Patrzy za nią, kiedy Kinga wychodzi. Ma ochotę ją dogonić, przytulić i pocieszyć. Przy okazji złapałby ją za ten drobny słodki tyłeczek i wytarmosił. Zamiast tego wzdycha i siada przy biurku. Humor mu się nieco poprawia. Przecież gdyby Bianka zaginęła, jego asystentka wiedziałaby o tym pierwsza. Mieszkają razem prawda? Po prostu nic się nie dzieje. Bierze się w garść. * Wieczorem Adam siedzi przy kominku i ogląda wiadomości. Podświadomie oczekuje podejrzanych informacji, ale dziennik się kończy bez żadnych sensacyjnych zaginięć czy niezidentyfikowanych zwłok. Dość obiecująco. ...