-
Schody do nieba (III). Służbowa żona
Data: 18.01.2021, Kategorie: sekta, asystentka, Autor: Man in black
... Przez następne dziesięć minut walczy ze sobą. Jedna jego połowa chce zadzwonić do Bianki jeszcze raz. Druga połowa protestuje stanowczo. W pewnej chwili doznaje czegoś niesamowitego. To coś jak wizja. Cholera skąd może to wiedzieć? Nigdy wcześniej nie miewał wizji. Wszystko trwa zaledwie sekundę. Widzi, a nawet słyszy dzwoniący telefon. Co więcej, jest przekonany, że dzwoni Kinga. Mało tego, Adam wie, że Kinga dzwoni w sprawie Bianki. Oszałamiające uczucie pojawia się i znika. Mężczyzna pociera twarz. Cóż to za absurd? Szczególnie że asystentka nigdy nie zadzwoniłaby do niego do domu i to o takiej porze, zerka na zegarek, nie o dwudziestej trzydzieści. Musi się odprężyć. Musi przestać myśleć o tej dziewczynie. Pewnie baluje za jego kasę, a on tu siedzi i się zamartwia. Na pewno tak jest. Już się w zasadzie uspokoił, kiedy niespodziewanie dzwoni telefon. Przez ułamek sekundy chce go zignorować. Może to kolejne lśnienie czy nerwowy zwid. Niestety komórka dzwoni i dzwoni, domagając się, żeby ktoś ją odebrał. Tak też robi. – Tu Kinga, panie dyrektorze. Adam czuje falę gorąca. Ściska telefon mocniej, niż to jest konieczne. – Czy coś się stało? – Nie, przepraszam, że do pana dzwonię o takiej porze... – Zawsze miło panią słyszeć – sili się na uprzejmość – mogła pani przyjść, zamiast dzwonić – te słowa rzuca z czystej rutyny, tak często z nią flirtował, że praktycznie weszło mu to w krew. Szkoda, że ona nie flirtowała z nim. – Panie dyrektorze... Znów ...
... ten ton urażonej pensjonarki. W pracy wydawało mu się to słodkie, ale w stanie, w jakim się znajduje, jest irytujące, wręcz infantylne. – Przepraszam, to silniejsze ode mnie. – Chciałam tylko zapytać, czy Bianka kontaktowała się z panem? Ciepła fala zamienia się w zimną i z piersi spływa do żołądka. Serce zaczyna przyspieszać. Musi się opanować, ma problem z mówieniem. – Nie miałem z nią kontaktu od jakichś trzech dni. Czy coś z nią nie tak? – Pewnie nie. Pytam, ponieważ nie widziałam jej od środy. Nie mogę się do niej dodzwonić. – Może powinna pani zawiadomić policję? – w ten sposób ma szanse dowiedzieć się, jak bardzo dziewczyna się niepokoi. – Nie... nie sądzę, żeby było to konieczne. Bianka jest dość specyficzna. – Co ma pani na myśli? – nadzieja stoi już w przedpokoju. – Wie pan... jest jakby to powiedzieć, wyzwolona. – Wyzwolona? – doskonale wie, jak bardzo Bianka jest wyzwolona, ale Kinga o tym nie wie. – Rozumie pan co chcę przez to powiedzieć? – Nie bardzo – ma nadzieję, że dobrze udaje, w każdym razie właśnie otrzymał sygnał, że nic złego się nie dzieje. – Chodzi o to, że ona lubi... dobrą zabawę i seks. – Dobrą zabawę i co? Nie usłyszałem. – Seks. – Jeszcze raz, coś przerywa... – Seks – nagle dziewczyna orientuje się – panie dyrektorze! – Przepraszam. W pani ustach to brzmi tak seksownie. Nadzieja wchodzi do salonu, siada obok niego i tuli go czule. To prawdziwa ulga. – Zawstydził mnie pan. – A pani mi ...