-
Schody do nieba (III). Służbowa żona
Data: 18.01.2021, Kategorie: sekta, asystentka, Autor: Man in black
... poprawiła humor. Rozumiem, że nie pierwszy raz pani przyszła szwagierka znika? – Dokładnie to chciałam panu powiedzieć, zanim mnie pan speszył. Ulga jest gigantyczna. Jakby ktoś wyciągnął go za uszy z dna jeziora i wreszcie może odetchnąć pełną piersią. – Pani Kingo, ja bym panią z przyjemnością speszył i to nie tylko raz – jest przekonany, że dziewczyna się rozłączy, wyrażając wcześniej swoje oburzenie, ale ma to gdzieś. Czuje się wyśmienicie. W słuchawce zapada cisza, jednak dziewczyna się nie rozłącza. Słychać jej oddech. To prawdziwe zaskoczenie. – Jest pan niepoprawny. – Właśnie za to mnie pani lubi. – Skąd pan wie, że pana lubię? Flirciara. Takiej jej nie znał. – Tu mnie pani ma. Pewnie wmawiałem to sobie – w jego głosie pojawia się udawane rozczarowanie, a podświadomie oczekuje od niej, że zaprzeczy. Tak to się zazwyczaj odbywa. Kiedy odpowiada mu cisza, uznaje, że się jednak pomylił. – Nie prawda… Nie pomylił się. Daje mu to odrobinę satysfakcji. – Co nieprawda? – ciągnie ją za język. – Nie wmawiał pan sobie – głos po drugiej stronie staje się coraz bardziej uroczy. Czuje jak asystentka otwiera się z wielkim bólem. To nawet seksowne. – Czyli? Cisza. Można odnieść wrażenie, że trwa godzinę, choć to zaledwie kilkanaście sekund. Adam uświadamia sobie coś, o czym wcześniej nie myślał. Wspólne milczenie jest znacznie bardziej intymne. – Lubię pana. Bingo. – Wreszcie to pani z siebie wyrzuciła. Słyszy, jak ...
... dziewczyna wzdycha. Wie, że dużo ją to kosztowało. – Racja – godzi się z nim – niezręcznie się czuję prowadząc z panem taką rozmowę... – A mi jest bardzo miło. – Dobranoc, panie dyrektorze. Do zobaczenia jutro. – Miłych snów. Ta rozmowa daje mu do myślenia i jednocześnie wypiera czarne, ponure myśli o Biance. Od dawna starał się wciągnąć ją w niewinny flirt, niestety bezskutecznie. Aż tu nagle coś takiego. Być może jej konflikt z chłopakiem jest dłuższy i poważniejszy, niż chciała to przyznać? Może teraz nie czuje się atrakcyjna i za wszelką cenę chce sobie coś udowodnić. * Następny dzień okazuje się wyjątkowo pracowity. Nie ma czasu na pogadanki z asystentką. Telefony urywają się jeden po drugim. Problemy zdają się rosnąć jak grzyby po deszczu. Urząd skarbowy dopatrzył się nieścisłości w deklaracji podatkowej. Nowy szef marketingu porzucił pracę telefonicznie i tak cały dzień. Adam nawet nie zauważa, kiedy za oknem się ściemnia, a jego zegarek wskazuje ósmą wieczór. Biurowiec pustoszeje, kiedy dyrektor rozsupłuje krawat i ciska nim w podłogę. Podwija rękawy koszuli i wzdycha, zaplatając ręce z tyłu głowy. Parszywy dzień, ale ma swoje plusy. Przede wszystkim przestał myśleć o Biance, a poza tym większość pożarów udało się ugasić. – Pani Kingo, jest pani tam? – krzyczy w stronę pokoju. Po chwili dziewczyna się zjawia. Wchodzi do gabinetu i zatrzymuje się w połowie drogi pomiędzy wejściem, a jego biurkiem. – Jestem, sądził pan, że sobie pójdę bez ...