-
Czas grozy (V). W posły do…
Data: 19.01.2021, Kategorie: wikingowie, średniowiecze, poświęcenie, dama, wykorzystanie, Autor: historyczka
To były dwa ciężkie dni. I dwie ciężkie noce. Pierwszego, na zamek dotarła wycieńczona niewiasta, przynosząc wieści o zagonie Wikingów. Była wyczerpana. Całą noc gwałcili ją ci bezbożnicy. Musiała przyjąć w sobie chyba z kilkunastu mężczyzn. Po którymś z kolei nawet nie liczyła ilu. Rozpasani, odurzeni zwycięstwem i łupami, głodni pastwienia się nad brankami, zgotowali im istne piekło. Jakby chcieli wykazać swą jurność, waleczność. Im ładniejsza białogłowa, im większe miała piersi, tym gorzej dla niej. Tym więcej normańskich kutasów musiała w sobie przyjąć. Uciekinierka Eva, przeciętnej urody, obdarzona średniej wielkości biustem, korzystając z chwili przerwy, czmychnęła pijanym strażnikom. To co prawiła, zakrawało o pomstę do nieba. Barbarzyńcy usiekłszy mężczyzn, zabrali się za niewiasty. Traktowali je, jak należny im łup wojenny. Brane przemocą, przez tylu wojowników, były ledwie żywe. Polecono Marthcie, aby ta zajęła się uciekinierką, stąd wszelkie wieści o okrutnych najeźdźcach, w pierwszej kolejności trafiły do jej uszu. Martha wyobrażała sobie, co ją i inne niewiasty czeka, po zdobyciu zamku przez brodatych i dzikich Normanów. Przecie to, co do tej pory ją spotykało, czyli conocne wizyty wojów ze straży, to jeno sielanka, w porównaniu z tym, co wisi w powietrzu. A przecież w ostatnich nocach nawiedzali Marthę szczególni wojowie. Najpierw Mark, potem Lucas. Szczególni, bo Mark był wielką górą mięsa, a Lucas dość brutalny... Doskonale ...
... pamięta, jak ledwie zipała przygnieciona pod wielkoludem. Łoże trzeszczało, jakby zaraz miało się rozpaść. Błagała go o zmianę pozycji, ale Mark chciał czuć ją pod sobą i patrzeć w jej twarz. Sama poprosiła go o możliwość wzięcia mu do ust, wierząc, że zyska chwilę oddechu. Pozornie zyskała. Ale pyta markowa była tak wielka, że musiała porządnie wytężać szczękę, aby objąć jego główkę wargami. Spodobały mu się te zabiegi, ale musiał je uznać za niewystarczające, bo chwycił za głowę Marthy i... po prostu nabił ją na siebie... Pamięta doskonale, jak dławiła się! Machała rękami, żeby ją uwolnił. Po wszystkim przysiadł na łożu i snuł opowieść, jak podczas wyprawy do Irlandii, napadli na klasztor i gwałcili młode zakonnice. Jego, monstrualnych rozmiarów oręż, siał straszliwe spustoszenie, kilka dziewcząt straciło przytomność, a kto wie, czy potem nie wyzionęło ducha? Kolejny dzień okazał się być straszniejszym niż noc. Pod mury podciągnęli Wikingowie. Martha nasłuchiwała stamtąd ich okrzyków. - Psy! Wyrżniemy was! A wasze żony, matki i córki obrócimy w nałożnice! Wychędożymy wszystkie, jak sprzedajne dziewki! Będą ssać nasze kutasy i przyjmować w swych piczach nasze nasienie! Zbrzuchacimy je i będą niańczyć nasze bękarty! Drżała, słysząc te groźby. Już widziała hordę wdzierającą się na mury, wycinającą w pień obrońców, a potem... potem ścigających... bezbronne niewiasty. Ciągnący za włosy do swych legowisk. Wyobraziła siebie, gwałconą przez kilku grubych, brodatych ...