1. Czas grozy (V). W posły do…


    Data: 19.01.2021, Kategorie: wikingowie, średniowiecze, poświęcenie, dama, wykorzystanie, Autor: historyczka

    ... dzikus! Zadrzyj przed nim spódnicę! Nie skąp swego ciała!"
    
    - Panie... dobro mego ludu, dla mnie najwyższym nakazem... - wyszeptała głosem zdradzającym wielką tremę.
    
    "Co uczyni ten Wiking... rad będzie ujrzeć me wdzięki.... zechce ich zakosztować..."
    
    - O pani... rozsądnie prawisz... raduje mnie to, żeś gotowa poświęcić się dla swego ludu...
    
    Patrząc się lubieżnie, wódz odstawił kielich, po czym ujął dłonią podbródek Marthy, a następnie posiadł jej usta. Kobieta oddawała je, bez cienia sprzeciwu.
    
    Chwilę potem klęczała przed potężnym Normanem, dzierżąc w ustach jego przyrodzenie. Wprawnie ssała je rytmicznie, sprawiając wojowi niezwykłą przyjemność.
    
    - Aaa... aaach. - Sapał miarowo. - Wytrawna z ciebie posłanka! Aaaaaa! To na wiele dworów posłowałaś, powiadasz?
    
    Marthę zawstydzały podobne sugestie. Ale nie mogła odpowiedzieć, bo wszak jej usta wypełniała męskość Wikinga. Posłusznie ją zasysała, trzymając obiema dłońmi.
    
    Erykowi to nie wystarczało. Chwycił kobietę za włosy i wpakował swój oręż znacznie głębiej.
    
    - Pewnie niejedne układy trza było prowadzić takiej posłance... Dużo poświęcenia to musiało wymagać i co najgorsze, pewnie na różnych twardych przeciwników można się było nadziać! Ha ha ha! - Zarechotał, ukontentowany tak przaśnym porównaniem.
    
    Martha, nie mogąc złapać oddechu, dławiona, zaczęła kasłać.
    
    - No dobrze... odetchnij pani pełną piersią! - Ulitował się Wiking.
    
    Po czym szarpnął materiał sukni i obnażył jej piersi.
    
    - O! Masz ty ...
    ... pani czym odetchnąć!
    
    Kobieta, zaskoczona gwałtownym ruchem, poczuła się odarta nagle ze swej intymności. Normański wódz delektował się oglądaniem jej półkul. Chwycił je, lekko uniósł.
    
    - Doprawdy! Atrybuty poselskie podziwu godne! Jak sakwy ze złotem!
    
    - Dziękuję panie... - wyszeptała Martha, spuszczając wzrok. - Niegodnam takich pochwał.
    
    - Oj, niewielu jest mężów, którzy widzieli tyle obnażonych dziewek co ja! Napadaliśmy na włości frankońskie i saraceńskie, słowiańskie i fińskie! Jakich to ja cycków nie widziałem! I prawdziwe dynie! I obwisłe aż do pasa! Ale, żeby były takie duże, a jednocześnie takie zgrabne jak u ciebie, to, wierz mi, nigdy!
    
    Kobieta poczuła się doceniona. Dlatego z pokorą przyjmowała ciężkie dłonie Wikinga macające jej piersi. Gdy wreszcie nacieszył się gnieceniem rozkosznych kuli, ulokował między nimi swego kutasa.
    
    Martha, nie czekając na polecenie, chwyciła się za piersi i ścisnęła je, tworząc ciasny tunel dla normańskiego tarana.
    
    Eryk sapał z aprobatą, suwając się w wąskiej przestrzeni.
    
    - Masz ty pani wprawę w posłowaniu, oj masz!
    
    Ponownie zawstydzona kobieta, delikatnie zaoponowała.
    
    - Panie, zbyt hojny jesteś dla mnie w pochwały... Jam skromna i cnotliwa niewiasta... Na takie posłowanie, jak tu nie godzę się... Tu chodzi o lud...
    
    Wódz napierał coraz mocniej, aby było ciaśniej sam ścisnął też jej półkule.
    
    - A posłowałaś już pani w obronie swego ludu? Bo po tym jak ssałaś mojego kutasa, dałbym sobie go uciąć, że tak i to ...
«1...345...8»