1. Czas grozy (V). W posły do…


    Data: 19.01.2021, Kategorie: wikingowie, średniowiecze, poświęcenie, dama, wykorzystanie, Autor: historyczka

    ... otwartymi ustami. Oto chcą ja pchnąć do Normanów! Pewno na zatracenie. Nawet nie pytają o jej zdanie!
    
    Tymczasem syna wsparł Karol.
    
    - Powie się Normanom, że to moja bliska kuzynka. Że bywała na dworze Jego Świątobliwości w Rzymie...
    
    Theodor zacierał ręce.
    
    - Dziurawe wojsko do niczego nam się nie przyda. Ale poseł w spódnicy już tak. Zwłaszcza że będzie przykazane, by tę spódnicę w odpowiednich momentach, odpowiednio zadrzeć!
    
    ***
    
    W zdewastowanym kościółku Martha stała przed wodzem wikingów otoczonym starszyzną. Eryk, mężczyzna pod pięćdziesiątkę, z potężną rudą brodą, z zaciekawieniem przypatrywał się kobiecie, która wydała mu się nad wyraz atrakcyjna. Strojna suknia dowodziła, że białogłowa wywodzi się z najwyższego stanu, zaś gładkie lico i wydatny biust prowokowały wodza.
    
    "Ciekawe, czy dlatego podstępnie posłali dziewkę, żebym o niej myślał i łacniej zgodził się na ich warunki?"
    
    Swen, cieszący się największym mirem, spośród jego druhów, perorował.
    
    - Po co nam okup, tyle a tyle złota, czy srebra, jak my to i tak weźmiem, gdy dobędziem gród? No i czy wysłanie do nas z posłowaniem białogłowy, to nie obelga, dla nas mężów?
    
    Martha ukłoniła się grzecznie, jakby specjalnie dać wojom większy wgląd w jej dekolt.
    
    - Możni... nie uchybiam wam w niczym. Kornie się przed wami kłaniam, by wam oddać szacunek. Ja, bezbronna i słaba niewiasta, przy tak słynnych z męstwa wojach... Może u was inne obyczaje, u nas inne, ja posłowałam już na wszelakie, zacne ...
    ... dwory...
    
    Jej skromna i wydawałoby się, życzliwa postawa, o dziwo, udobruchały brodatych, okrutnych łupieżców. Choć jeszcze syn Eryka, Thorwald wyrwał się:
    
    - Nie paktować! Dziewkę wychędożyć, a potem nagą pogonić do ich grodu! Taką dać odpowiedź!
    
    Zawtórował mu jego druh Oleg.
    
    - Wychędożmy tę kurwę! Jak sukę! Wybatożmy, a potem gołą gońmy batami do bram ich grodu, dla jej i ich sromoty!
    
    Okazało się, że były to jednak osamotnione głosy. Większość rady dała Erykowi zezwolenie na pakty.
    
    Wódz powiedział, że chce jednej nocy na przemyślenie. Po czym kazał zabrać Marthę na swoją kwaterę. Kwaterą okazała się złupiona plebania, gdzie, o dziwo, nie zasieczono księdza, a trzymano go w niewoli.
    
    Eryk dość łaskawie potraktował posłankę.
    
    - Spędzimy razem wieczór, chcę pani, abyś mi poopowiadała o swym kraju i waszych obyczajach.
    
    Ogień trzaskał w kominku, a oni z kielichów mszalnych pili mszalne wino.
    
    - Ja uszanuję godność posła. Niech nie myślą, żem taki barbarzyńca. I nie będę nastawał na twoją cześć niewieścią pani... Choć wiedz, że chętnie bym ponastawał! - zaśmiał się.
    
    Martha spłoniła się i po raz kolejny doceniła jego postawę.
    
    - Ale wiedz pani, że jeśli sama byłabyś wobec mnie uległą... ja o tym nie zapomnę i tym łaskawiej potraktuję wasze warunki...
    
    Kobieta pociła się. Pamiętała przykazania księcia i jego syna. - "Pomnij, że to o nasz lud cały idzie! Dlatego, jeśli tylko będzie okazja, poświeć mu cyckami... pomachaj zadkiem... to przecie chutliwy ...
«1234...8»