1. Czas grozy (V). W posły do…


    Data: 19.01.2021, Kategorie: wikingowie, średniowiecze, poświęcenie, dama, wykorzystanie, Autor: historyczka

    ... barbarzyńców, gniotących ją, drobną niewiastę, między ich cielskami, jak ziarno między kamieniami żarna...
    
    Całą noc miasto nie spało. Nie spał też Lucas, woj z drużyny, którego kolej na wizytę w komnacie Marthy właśnie przypadała. Chłop z natury był dziki i okrutny, ale teraz atmosfera zagrożenia wikińskiego szczególnie dawała się we znaki. Stał się jeszcze bardziej zwierzęcy.
    
    Kazał się jej wypiąć, szarpnięciem zadarł suknię, klepnął w pośladek, jakby demonstrując, kto tu rządzi, po czym bez ceregieli władował się w Marthę od tyłu. Trzymał ją za biodra, by móc się w nią silniej wbijać.
    
    Komnatę wypełniły dość głośne dźwięki, bo rycerz sapał gromko, jak odyniec, zaś niewiasta, pod wpływem silnych pchnięć, jęczała żałośliwie.
    
    Gdy jedno z dźgnięć okazało się szczególnie dotkliwe, stęknęła: - Ach... boli...
    
    - Ciesz się damulko, że swojemu dajesz i od swojego boli. Jeśli, nie daj Bóg, pobiją nas Wikingi, to wtedy dopiero poczujesz, że masz cipę.
    
    Marthę przeszły dreszcze, co poczuł woj, gdy nagle zacisnęła ścianki pochwy na jego męskości.
    
    - A widzisz! Boisz się wikińskich kutasów! Trochę byś ich poznała! I starych i młodych. I to nie w takiej wygodzie, jak tu masz, że dajesz tylko jednemu żołnierzowi na noc... O tym mogłabyś zapomnieć.
    
    Martha była przerażona.
    
    W tym momencie na jej piersiach zacisnęły się twarde żołnierskie łapska.
    
    - O, ja sobie tylko pomiętole te cycuchy... no może trochę ostrzej! - ścisnął je niedelikatnie.
    
    - Auuaa!
    
    - ...
    ... Przyzwyczajaj się damulko! Na wszelki wypadek przyzwyczajaj.
    
    Lewą ręką gniótł pierś, a prawą brutalnie chwycił za pośladek.
    
    Wymierzył siarczystego klapsa.
    
    - A teraz na kolana!
    
    Martha zrozumiała, że chce, by przyjęła jego maczugę do ust. Posłusznie uklękła przed nim.
    
    - Nie tak! Tyłem. Jak suka! Wychędożę cię teraz jak pies sukę! Tak lubię najbardziej!
    
    Nie spodziewała się, że może być tak rozbuchany, zwierzęcy wręcz. Posuwał ją dokładnie, jak pies kopuluje z suką. Wściekle.
    
    Znów komnata wypełniła się gwałtownym stękaniem i odgłosami jąder uderzającymi o zadek.
    
    Kolejny dzień przyniósł Marthcie kolejne zaskoczenie. Została wezwana przed oblicze księcia. Nawet nie dano jej czasu, by się ogarnąć.
    
    Karol i Theodor wraz z możnymi obradowali w komnacie narad. Na masywnym okrągłym stole leżała płachta wołowej skóry, porysowana siatką rzek i punktami obrazującymi grody.
    
    - Znikąd pomocy! - Grzmiał stary książę. - Trza jeno paktować.
    
    Dowódcy patrzyli z przerażonymi minami. Theodor tylko lekko się uśmiechał.
    
    - No ja mógłbym posłować, ale wiadomo, szkoda by tak walecznego męża jak ja, dlatego poznajcie mój pomysł! Wyślijmy do ich obozu pannę Marthę!
    
    - Babę?! Czyście poszaleli? Toż uznają to za obrazę! - nasrożył się Odon, jeden z możnych.
    
    - Babę. Ale jaką! Martha zna języki, bywała w świecie, negocjowała nawet z takimi potężnymi graczami jak ksiądz arcybiskup!
    
    - Klesze to wystarczyło cycki wystawić...
    
    Martha zmieszana, przysłuchiwała się dyskusji z ...
«1234...8»