-
Czas grozy (V). W posły do…
Data: 19.01.2021, Kategorie: wikingowie, średniowiecze, poświęcenie, dama, wykorzystanie, Autor: historyczka
... nie raz! Jakiś dziwny rodzaj rozkoszy ogarniał Marthę, przez to, że najpierw pozowała na cnotliwą, a teraz, że została rozszyfrowana, niemal poczytana za ladacznicę. - Ach... No raz tak... Gdy byłam na północy... U Piktów. Wiking rozochocił się. - Opowiadaj, pani... - Cóż... ci barbarzyńcy nie uszanowali obyczaju nietykalności poselskiej... - Nastali na twą cześć niewieścią! I poselską. Tknęli cię!? - To prawda... Znieważyli... Potężny woj przyspieszył posuwanie piersi, podniecało go opowiadanie. - Chcę posłuchać. Opowiadaj ze szczegółami! - Cóż... wodzowie tych barbarzyńców, przywiedli mnie na polanę, wokół takich wielkich głazów, sterczących w górę, widno umieszczonych tak ręką ludzką, po czym... tam... na oczach swych wojowników porwali na mnie szaty... - Ooo! To się rozpalili, jak zobaczyli twe piękne i obfite cyce! - Niestety... dotykali mnie wszetecznie... brutalnie... Eryk nie przestając suwać swego miecza pomiędzy kopułami, począł je jednocześnie gnieść dłońmi. - O tak! Zapewne! Nie dziwię im się, że dotykali tych twoich dzbanuszków! Dotykali? Nie! Miętosili pewnie!? Całą czeredą?! - Ano tak... Oboje byli szalenie podnieceni sytuacją, wyznaniami. Marthcie sprawiało przyjemność nadstawianie biustu na pchnięcia Wikinga. - Co jeszcze... co jeszcze ci robili??? - Wyzywali... - Jak? Mów dokładnie! - O Boże... to takie upokarzające... - Mów! Boleśnie zacisnął dłonie na jej piersiach. - Mówili... ...
... krzyczeli... anglosaska kurwa... suka do jebania przez psy! - Aaaa! Piktowie! Oni lubią okrucieństwa! Nie straszyli cię nimi??? Pika Normana dźgała mocniej, jakby sama miała zadawać okrutne ciosy. Trafiała w podbródek Marthy. - Panie... toż to diabły wcielone... zapowiedziały mi, że wbiją mnie na pal... "Ach ty moja suko! Ja też cię zaraz wbiję na pal! I to jaki twardy! Poczujesz! Wbiję, aż pomyślisz, że rozdzieram twoją cipę!" - Ale tylko straszyli... przecie byś pani nie przeżyła tego... Kolejny sztos trafił ją w usta, poczuła na nich mięsistą główkę tarana. - Nie tylko straszyli... obawiam się, że to już zamiarowali... powstrzymał jeno ich kapłan. - Jak to? - Zamiast nadziewać mnie na pal... postanowili mnie nanizać na kamienną figurkę... - Jaką?! - Obrazującą męskie przyrodzenie... wielkie przyrodzenie... Wiking wyobraził sobie okrutną scenę, stojącego na kamieniu druida z siwą brodą, a obok niego... kamiennego kutasa, wielkości karła. Do którego dzicy, ubrani w skóry wojownicy z maczugami, prowadzą nagą Marthę. Podniecił się tym niemożebnie, poczuł chęć jak najszybszego ujrzenia kobiety nabitej na takiego fallusa. - A wiesz pani... ja też tu trzymam waszego kapłana... jak to mówicie na niego - księdza... Zwą go Robert. A... przywołam go! Niech patrzy, jak chrześcijanka jest przyjmowana przez poganina! Martha zawsze z bogobojną czcią odnosiła się do duchowieństwa. Zapewne dlatego tak łatwo uległa wpływom arcybiskupa. Dlatego też teraz, ...