-
Czas grozy (V). W posły do…
Data: 19.01.2021, Kategorie: wikingowie, średniowiecze, poświęcenie, dama, wykorzystanie, Autor: historyczka
... ze zdwojonym wstydem przyjmowała zapowiedź oglądania przez sługę kościoła jej hańby... Przywołany pleban przeżegnał się, ujrzawszy półnagą niewiastę. - Trzymam tu tego klechę, żeby mi opowiadał o waszych obyczajach, ale przede wszystkim o religii. Dziwna to religia, niewiarygodna. Przegrany, zakatowany człek staje się bogiem! Kapłanom nie wolno się żenić, a zawołaniem waszej wiary jest - gdy uderzą cię w jeden policzek, nadstaw drugi! Niesłychane! To może jak uderzę w jedną dziurkę dziewki, to ona musi nadstawić też drugą! Ha, ha, ha! - Panie, nie kpij z naszej wiary... - oponowała Martha. - Nie kpię! Staram się zrozumieć... a na dowód, że nie kpię - po to ściągnąłem tego katabasa. Jak paniusiu nagrzeszysz, to on cię wyspowiada! Ha, ha, ha! Stary księżulek przewracał oczami i zerkał, jakby lubieżnie. Kobieta pomyślała, że czymś musiał się wkupić w łaski Wikingów - "może zdrajca?" Wódz pociągnął Marthę za rękę. - Patrz klecho, co poganie czynią z waszymi chrześcijańskimi owieczkami! Po czym zasiadł na zydlu i pociągnął na siebie posłankę. - Nadziewamy wasze dziewki na pal! Dokładnie to samo zrobił z Marthą. Bez zbytecznego ociągania się, nabił ją na swojego kutasa. - Aaaaaaa! - krzyknęła. Poczuła w sobie twarde i niemałe przyrodzenie wojownika a na sobie świdrujący wzrok duchownego. Wiking unosił ją za biodra i opuszczał z impetem, by jak najgłębiej nawlec na swą kuśkę. Kobieta stękała po każdym nabiciu się na członka. - Aaaaa! ...
... Jezus, Maria! Potężny Norman sapał. - Patrz księżulku, jak traktuję możną panią, czci godną posłankę! Aaaa! A pomyśl jak obchodzimy się z dziewkami z pospólstwa! "Co za dzikus! Ależ się nade mną pastwi... możni doskonale wiedzieli co mnie tu czeka... poświęcili mnie dla swej wygody..." Plebanowi oczy wychodziły z orbit, lekko rozdziawił usta. - Widzisz klecho! Widzisz jak jej cyce podskakują! Jakby chciały odlecieć! Piękne ma! Czyż nie? A wy, głuptaki się nie żenicie! Duchowny patrzył tak, jakby żałował swego celibatu. Jęki wydawane przez Marthę wypełniały ciasną klitkę plebanii, napawając rozkoszą starego księdza, który sprośnie się uśmiechał. - A, bezżenność to jedno, a zgrzeszyć czasem i księżulo może... przecie potem wyspowiada się... Eryk sapiąc, nie przerywając podrzucania kobiety, rozweselił się. - Tak?! No to przyznaj się katabasie! Co miałeś na kutasie! Ha, ha, ha! - Ucieszył się własnym rymem. - Pewnieś chędożył tu na plebanii, jakąś hożą, młodą dziewkę! Pewno tę służkę? Nie tylko posługiwała ci z jadłem, ale i w łożu?! - A posługiwała! - Obleśnie zarechotał pleban. - Posługiwała. Nie tylko przy jadle! Wiking szczerzył zęby. - No to wypróbujemy teraz twoje księżowskie łoże. Prawda pani posłanko? Posłanka na posłanie, ha ha ha! Martha chciała zmienić pozycję, w tej zbyt mocno poczuła wbijanie się w nią potężnej męskości. Ułożyła się na plecach w księżej alkowie. Pleban ochoczo przyglądał się, jak potężny wódz ładuje się na ...