1. Znajoma nieznajoma


    Data: 09.02.2021, Kategorie: małżeństwo, nieznajomy, niepewność, kupon, urozmaicenie, Autor: M.A.G

    - NIE NO, JA JUŻ TAK DŁUŻEJ NIE WYTRZYMAM, KURWA JEGO MAĆ! - krzyknąłem, wstając z łóżka. Mój członek, jeszcze przed chwilą twardy i
    
    nabrzmiały, tracił swoją posturę w tempie wykładniczym.
    
    - Myślałam, że chcesz się ze mną kochać - odpowiedziała.
    
    Wziąłem kilka głębokich oddechów, powstrzymując się od wypowiedzenia nieprzemyślanych słów.
    
    - Dobrze myślałaś, tyle że nie mam zamiaru robić tego na odpierdol tak, jak ty.
    
    - Że co!?
    
    - Bije od ciebie ZERO zaangażowania - wyrzuciłem. - Nie dość, że nie wykazujesz absolutnie ŻADNEJ inicjatywy, to jeszcze skutecznie negujesz,
    
    cokolwiek ja zaproponuję.
    
    - Chyba trochę prze...
    
    - Nie mów mi kurwa, że przesadzam! Mam ochotę wylizać cipkę swojej żony, a ta jeszcze marudzi!
    
    - Wyrażaj się!
    
    - Ja się, kurwa, wyrażam!
    
    - Jesteś wulgarny.
    
    - Cipka, kutas, chuj, pieprzyć, rżnąć...
    
    - Przestań!
    
    - ... ciągnąć, pierdolić, wchodzić ...
    
    - Co robisz!? - krzyknęła ze łzami w oczach.
    
    - Nazywam rzeczy po imieniu! Nie potrafisz nawet powiedzieć, co chcesz, żebym z Tobą zrobił. Czy ja jestem jakimś jebanym jasnowidzem?
    
    Nastała absolutna cisza. Łzy swobodnie spływały po policzkach mojej żony. Zdecydowanie przegiąłem i miałem tego świadomość. Ale ile można dusić
    
    w sobie emocje?
    
    - Przepraszam Cię - powiedziałem spokojnym głosem.
    
    - Masz za co. Jak ty się zachowujesz? Wiedziałeś, co brałeś, gdy się ze mną żeniłeś.
    
    - Zgrabna wymówka dla kompletnej ignorancji. Rozumiem, że pojęcie rozwoju jest Ci ...
    ... obce?
    
    - Nie przypominam sobie, żebym cokolwiek, kiedykolwiek Ci obiecywała w tej kwestii - odrzekła chłodno, uznając że jest to argument nie do podważenia.
    
    Już miałem dać sobie spokój, rezygnując z dalszej, bezcelowej wymiany zdań, gdy nagle mnie olśniło.
    
    - Tak Ci się wydaje? - zapytałem. Sądząc po wyrazie jej twarzy, mój uśmiech zasiał w niej pewną dozę niepewności. - Poczekaj tu na mnie chwilę.
    
    Poszedłem do drugiego pokoju, kierując się w stronę biurka. Wysunąłem dolną szufladę i zacząłem szperać po jej dnie. Znalazłem dokładnie to, czego szukałem. Otworzyłem cienką książeczkę zatytułowaną "Dla męża kupony, od gorącej żony". Prezent z okazji walentynek, sprzed paru dobrych lat. Ciekawe, gdzie to kupiła? - pomyślałem, śmiejąc się w duchu. Nie mogłem sobie przecież wyobrazić, jak przekracza próg sex shopu - a na
    
    pewno nie na trzeźwo.
    
    Swego czasu uznałem ten podarek za totalną głupotę. Nie miałem zamiaru jej do niczego przymuszać, a karnety we wspomnianej książeczce zawierały kilka smaczków, do których moja żona z całą pewnością nie byłaby zdolna. Zastanawiałem się, czy w ogóle zaglądała do środka.
    
    Na przykład karnet na "Lody z mlecznym nadzieniem" uprawnia obdarowanego do "doświadczenia oralnej rozkoszy z wybuchowym finałem w ustach swojej pani".
    
    W ciągu 13 lat spędzonych razem zdążyłem się przyzwyczaić, że samo zaaplikowanie mojego kutasa do ust wymaga od niej ogromnego wyrzeczenia, a co dopiero choćby myśl o mlecznym nadzieniu.
    
    Albo to: "Zakazane drzwi" ...
«1234...7»