-
Sucze ziele (II)
Data: 21.02.2021, Kategorie: wakacje, delikatnie, Autor: Wyssane Historie
... rozmowy. Kilkanaście metrów od małego kąpieliska, gdzie mężczyzna oddawał się alchemii, skarpa wznosiła się, by po chwili znacząco opaść. Wzniesienie wieńczyła rozłożysta wierzba, spod której korzeni rzeka nieustannie kradła podłoże. Uklękła w jej cieniu, mając go niemal dokładnie nad sobą. Stąd widziała dokładnie każdą czynność. Tego, co przyniósł i tak nie była w stanie rozpoznać. Rozrzucone na kawałku kory fragmenty roślin wyglądały jak wyschłe szyszki i kwiatostany topoli. Do tego długie igły i gliniaste grudki gleby. Mendelejew nadal mieszał i rozcierał w dłoniach powstałą w dołku masę. Powietrze stało nieruchome. Gdy nad nią odezwał się głośny śpiew ptaka, wystraszona wstrzymała oddech, a serce podeszło jej do przełyku. Czuła się znacznie lepiej. Zupełnie pochłonięta ekscytacją podglądactwa odetchnęła cicho w dłoń zasłaniającą usta. Mendelejew ostatni raz roztarł w dłoniach mieszaninę błota i przyniesionych skarbów. Z głośnym plaśnięciem przemieszał masę i opłukał dłonie w rzece. Podniósł się i ściągnął koszulkę. Był szczupły i nawet ładnie opalony. Miał ciało wyrzeźbione ciągłym ruchem, krążeniem po lasach i łąkach. Wąskie ramiona i kępkę szczeciny na piersi pokrywały delikatne piegi. Mógłby się podobać. Odrobina ogłady i byłby przystojnym gościem. Tym bardziej zaskoczyła ją czynność, do której przeszedł. Mężczyzna nabrał zawartość dołka na dłoń i zaczął rozcierać ją po szyi, piersi i brzuchu. Miała ochotę wybuchnąć śmiechem. Zakradła się, żeby obejrzeć ...
... faceta zażywającego błotnych kąpieli. Tak jak się spodziewała, po chwili ściągnął spodenki i, zupełnie nagi, zaczął pokrywać, to co skrywały. To przeważyło. Odsunęła się i ukryła za drzewem. Musiała się wycofać. Nie zniosłaby niezręczności wynikłej ze zdemaskowania w tej sytuacji. Było już zupełnie jasno, a przyroda stawała się coraz bardziej hałaśliwa. Czekała na szum drzew, powiew wiatru, który przykryłby odgłos jej kroków. Przyszedł po chwili, od strony rzeki. Razem z nim przyszła magia. Uderzył ją zapach żywicy i zbutwiałej roślinności. Niesamowicie mocny, jak maść z olejków eterycznych, wdarł się przez nos, przechodząc odrętwieniem w górę twarzy, na tył głowy i w dół karku. Naparła plecami na pień. Zawrót głowy, ciemność. Gdy ustąpiły, zauważyła, że nieświadomie przykucnęła. Z drżących od napięcia kolan sukienka zjechała na biodra. Nie rozumiejąc, co się dzieje, łapała oddech. Każde westchnienie wzmacniało jednak efekt. Opadła na klęczki i dłonie. Pod palcami, z nienaturalnie wyostrzoną wrażliwością, czuła kobierzec liści. Zmiana pozycji odsłoniła jej widok rzeki i postać wchodzącą do rzeki. Tym razem nie była w stanie kompletnie stłumić westchnienia zdumienia. Mężczyzna, którego widziała jeszcze przed paroma chwilami, teraz pokryty szaro-brunatną warstwą błota, wydawał się co najmniej o pół głowy wyższy. Każdy mięsień na jego ciele był napięty i widoczny. Na piersi, przykrytej warstwą gęstej jak sierść szczeciny grały postronki ukośnych mięśni. Na brzuchu skóra ...