1. Przebłysk śmiałości


    Data: 01.03.2021, Kategorie: wydawnictwo, pióro, portugalia, ekspedientka, klasyk, Autor: _Dom_

    ... spełnienia. Gdy udami obejmowała mnie w pasie docisnąłem mocniej by wejść jak najgłębiej. Po chwili ciepła, gęsta sperma wytrysnęła obficie, zalewając skrywany, intymny zakamarek słonawym objawieniem.
    
    Przytuliła mnie mocno, głaszcząc po blond kosmykach.
    
    - Dobrze że przyjechałam… - wyszeptała.
    
    - Dobrze, że czekałem… - odpowiedziałem, tonąc w jej gorących, gościnnych piersiach.
    
    ***
    
    Gdy wchodziłem do biura, niosąc filiżankę gorącego espresso, powitał mnie zdziwiony wyraz twarzy karła.
    
    - Co tym razem pan zapomniał, przecież przed sekundą pan wyszedł! No młynek się zaciął czy co? - wybałuszył oczy.
    
    - Jak to młynek się zaciął…? - odparłem szybko rzucając przelotne spojrzenie na zegar.
    
    Miałem dziwne wrażenie, jakby wskazówki nie drgnęły prawie wcale, od momentu mojego wyjścia.
    
    - Lepiej mój drogi pokaż ten tekst, który przed chwilą dostałeś od zgrabnej niewiasty z szałowym biustem - wyszczerzyłem zęby w geście tryumfu.
    
    - Jakiej niewiasty!? Przecież oprócz pana i mnie nie było tu żadnego żywego ducha - odszczeknął się z furią.
    
    Usiadłem przy biurku, wciąż zachodząc w głowę ...
    ... co tu zaszło. Przez przypadek o mało nie wylałem królewskiego naparu stawiając nieopatrznie na krawędzi jakiegoś małego, zgrabnego pudełeczka, które ktoś postawił na blacie. Karła już nie chciałem pytać, bo nasze czasoprzestrzenie nie do końca podążały podobną trajektorią. Delikatnie odchyliłem wieczko sycąc oczy… widokiem wytwornego czarnego pióra, przyozdobionego Bóg wie iloma zakrętasami.
    
    - Dziwne - przemknęło mi przez myśl. Miałem niezwkłe wrażenie, że pióro, które leżało przede mną w misternie zapakowanym opakowaniu, już gdzieś widziałem. Jakbym gdzieś już o nim czytał.
    
    Za moment w progu ukazała się nasza francuska znajoma, z plikiem zapisanych drobnym maczkiem kartek.
    
    - Dzień dobry! - powiedziała, radośnie. – Dzisiaj troszkę później, bo pociąg się spóźnił i biedna musiałam czekać w połowie dystansu. Dobrze, że miałam lekturę, więc czas minął szybko – dokończyła z promiennym uśmiechem.
    
    - W takim razie zapraszam na espresso – odpowiedziałem, chwyciwszy ją lekko pod ramię i chętnie kierując w stronę kuchni.
    
    Karzeł osłupiał, wbijając wzrok w plik kartek, piętrzący się przed nosem. 
«1...3456»