1. Rzymianin (I)


    Data: 09.03.2021, Kategorie: historia, Autor: domicjan

    Lucius Ovidius Varro był obywatelem rzymskim w pełnym słowa znaczeniu. Dla niego i każdego innego w tym czasie bycie obywatelem imperium rzymskiego było swoistą nobilitacją, głownie przez sam fakt urodzenia. Rzymianin cieszył się dobrą reputacją, a to za sprawą tego, że dostarczał proletariatowi rozrywkę najwyższej klasy. Nie, Lucius nie prowadził domu publicznego. On stworzył jedną z najlepszych szkół gladiatorów w całym imperium. Może nie dorastał do pięt najsłynniejszej szkoły z Kapui, ale możnowładcy ceniący sobie dobrą rozrywkę znali jego imię. Znały go też różne menty dostarczające mu niewolników z najdalszych zakątków świata. Brzydził się nimi, no ale co zrobić kiedy dostarczali mu pieniędzy. Walki gladiatorów to był dochodowy interes i mimo czasochłonnego szkolenia wcale nie przeszkadzało mu, że jego niewolnicy ginęli na arenach całego imperium. Czasy cesarza Domicjana były wyjątkowo łaskawe dla wszelkich igrzysk. Cesarz był okrutny i lubował się w oglądaniu krwawej rozrywki. Lucius Ovidius Varro siedział w swej wygodnej lektyce czytając papirusowe zwoje. W Cezarei w owym czasie było bardzo gorąco. Mężczyzna musiał co chwilę zwilżać swoje usta chusteczką nasączoną wodą. Lektykę nieśli czterej Nubijczycy pilnowani przez przyboczną straż właściciela szkoły gladiatorów. Lucius jako zamiłowany sadysta smagał co jakiś czas batem swoich czarnoskórych niewolników. Kto znał tego człowieka, wiedział że sprawia mu to niesłychaną przyjemność. Ból to było to co znał najlepiej. ...
    ... Sam był wielokrotnie bity przez swoje przybrane rodzeństwo. Lucius Ovidius Verro był bowiem adoptowanym dzieckiem, a to się nie podobało dzieciom jego przybranego ojca. Zapłacili mu za ból, poniżenie i inne okropności. O ile ich ciała nigdzie nie wypłynęły to leżą na dnie Tybru. Rzymianin podążał na targ niewolników. Szeregi jego uczniów po ostatnich igrzyskach zostały przerzedzone. To samo dotyczyło jego sakiewki. Lucius upatrywał szansy w igrzyskach ogłoszonych przez cesarza Domicjana. Nie mógł się doczekać tych atrakcji - rozlanego wina, zerżniętych prostytutek i chłopców. A najbardziej podniecał go widok trupów ścielących się niczym dywan na arenie. Droga na targowisko nie była długa. W tym czasie Lucius zdążył smagnąć jeszcze parę razy swoich niewolników.
    
    Gdy dotarli na miejsce, kazał się im zatrzymać. Samodzielnie wyszedł z lektyki. Odziany był w białą togę oraz sandały. Lucius Ovidius Varro był jeszcze młodym człowiekiem. Miał zaledwie trzydzieści pięć lat. Jego skóra brązowa od słońca poznaczona była wieloma pęknięciami oraz bruzdami. Głowę przyozdabiał mu lniany turban mający za zadanie chronić głowę przed skwarem. . Jego duże dłonie ozdobione były wspaniałymi pierścieniami. Varro kochał biżuterię. Wszystkie szlachetne kamienie były jego ulubionymi koleżankami W prawej ręce dzierżył drewniany kostur. Wcale nie po to by się podpierać. Nie, jego ciało miało się dobrze. Kostur było jego insygniem władzy oraz przedmiotem, którym skutecznie mógł zadać ból. Nie nosił ...
«1234...»