1. Rzymianin (I)


    Data: 09.03.2021, Kategorie: historia, Autor: domicjan

    ... Varro przebudził się nagle. Bolała go niemiłosiernie głowa. Przypomniał sobie, że wczoraj brał udział w uczcie zorganizowanej przez wielkiego kupca Saurunisa. - Wody i cytryn - zawołał Rzymianin. Na sam dźwięk własnych słów skrzywił się.
    
    Postanowił wyjść na balkon swojego domu by zaczerpnąć świeżego powietrza. Nie przeszkadzało mu, że stroi nagi.
    
    Lekki powiew wiatru muskał jego wyrzeźbione ciało. Zdawało się, że był wyrzeźbiony w marmuru. Fidiasz nie powstydziłby się tego dzieła. Lucius Ovidius Varro podrapał się po swej ogolonej głowie. Na balkon wszedł niewolnik. Uklęknął na podłodze i podał dzbanek wody oraz cytryny swemu panu. Rzymianin szybkim ruchem pochwycił gliniany dzbanek z wodą i wylał zawartość dzbanka wprost na siebie. Następnie odłożył naczynie i zaczął jeść cytrynę, która w tak trudnym czasie dodawała mu mocy. Poczuł lekkie orzeźwienie. - Przecz! - rozkazał niewolnikowi. Varro zaczął się rozciągać. Poranna gimnastyka była jedną z pierwszych rzeczy, które wykonywał rano. Musiał wzbudzać respekt nie tylko dzięki swoim czynom, zawartości sakwy, czy wygranym na arenie. Dbał także by do tego zbioru wartości dołączyło także jego ciało. Kiedy tak wyginał swoje kończyny w różnych konfiguracjach, jego penis zaczął się podnosić. - Ocho! Mój gladius szykuje się do walki. - Marcja! Marcja ! - zawołał zniecierpliwiony Lucius. Czekał na swoją niewolnicę na balkonie. Na samą myśl o jej ciele rozchodziło się ciepło po członkach jego ciała. Przypomniał sobie jej piękno. ...
    ... Najbardziej podobały mu się jej gęste, złote loki oraz jej blada skóra. Zadziwiało go to, ze mimo tak prażącego słońca skóra jej pozostawała blada niczym alabaster. I te jej piegi. Tak, one dodawały jej jakiegoś diabelskiego uroku. Lucius miał wyraźną słabość do swojej niewolnicy. Była tylko rzeczą. Mógł ją sprzedać, zabić lub oddać swoim gladiatorom w prezencie za dobre wygrane. On jednak tego nie czynił. Marcja była jego. Jej piersi niczym dwa sąsiadujące wzgórza Rzymu oraz jej łono słodkie jak trunek z cesarskich winnic. - Panie już jestem - wyrwała z zamyśleń Luciusa Marcja. Następnie spuściła głowę na znak poddaństwa. - Widzisz Marcjo twój Pan potrzebuje fachowej ręki - powiedział stanowczo Rzymianin. Marcja wiedziała o jaką fachową rękę chodzi jej panu. Natychmiast ramiączka jej tuniki powędrowały na dół. Ubranie zsunęło się z jej ciała. Penis mężczyzny jeszcze bardziej stanął. Marcja nie pierwszy raz widziała obnażony miecz pana. Często, gdy pan zawitał w domu musiała go polerować. Jej dłonie zaczęły pieścić przyrodzenie mężczyzny. Delikatne dłonie powoli zsuwały i naciągały skórkę na żołądź. Lucius delikatnie wzdychał. Wiedział, że niewolnica jest bardzo dobra w tym co robi. Nawet kurwy rzymskie mogłyby u niej pobierać lekcje. Marcja zaczęła drażnić drugą ręką jądra. Palce ruszały się niby to w tańcu rozkoszy powodując, że Lucius coraz mniej myślał o bólu głowy oraz innych frapujących go problemach. Oddał się jej całkowicie. Zapomniał się w tej chwili. Marcja pieściła ...