-
Rzymianin (I)
Data: 09.03.2021, Kategorie: historia, Autor: domicjan
... penisa coraz silniej i mocniej. W końcu otworzyła usta i wysunęła swój język. Zaczęła nim drażnić wędzidełko. Przyjemność jakiej doznawał Lucius zaczęła się piąć na nowe wyżyny. W końcu kobieta włożyła sobie jego przybytek przyjemności do ust. Jej język powolutku czyścił każdy milimetr powierzchni jego członka. Zapamiętale ssała go przesuwając swoją głowę bardzo rytmicznymi ruchami. Pochłaniała go w całości mimo jego niesamowitego rozmiaru. Marcja mlaskała przy tym głośno. Widziała, że jej pan to uwielbia. Z resztą obserwowała jego twarz. Widoczna była na niej błogość i rozluźnienie. W dodatku zamknięte powieki mówiły jej wszystko. Zaraz dojdzie. Z resztą jej usta były już wypełnione po brzegi. Czuła jak jego penis drga i pulsuje. - Aaaaaah! Aaaaaaa! - wyrzucił ze swoich ust Lucius. Jego gladius wytrysnął z siłą wybuchu Etny. Strugi nasienie wystrzeliwały obryzgując Marcję. Jej twarz była oraz piersi były przyozdobione spermą. Lucius odwrócił się w kierunku ogrodu. Marcja wiedziała, że może już odejść. Bez słowa rozumiała się ze swoim właścicielem. Lucius planował na dziś odwiedzić szkołę, w której szkolił się nowy narybek. *** Dzień był słoneczny. Lucius Ovidius Varro mieszkał w rezydencji pod Cezareą. Judea pełna Żydów oraz Legionów rzymskich byłą jego drugą ojczyzną. To tutaj szkolił wojowników do walk na śmierć i życie. Mieli zaszczyt zasilać szeregi jego szkoły. Varro nigdy nie był gladiatorem, ale za to świetnie znał sztukę fechtunku. Miał dobrego ...
... nauczyciela, który smagał go kijem, gdy robił coś nie po myśli mistrza. Wtedy nauczył się dyscypliny, zaciskania zębów i innych cnót, które powinien nabyć obywatel rzymski. Miał zostać legionistą. Pewnie teraz stacjonowałby gdzieś na rubieżach imperium. W wiosce nieopodal koszar miałby tłustą żonę oraz gromadkę dzieci. Snucie wizji nie było mocną stroną Rzymianina. Był pesymistą jeśli chodzi o alternatywne ścieżki, którymi mógłby podążyć. To kim był, podobało mu się. Szkoła gladiatorów znajdowała się w pobliżu jego rezydencji. Varro miał ochotę przejść się do szkoły. Lektyki był dobre kiedy nie był u siebie. Teraz mógł zachowywać się swobodnie. Jego kostur stukał po kamiennej drodze. Zmierzał przed siebie. Kwestią chwili był to, kiedy zjawi się u bram szkoły. Uczelnia składała się z kliku wielokondygnacyjnych budynków oraz dużego placu pomiędzy nimi. Obecnie Varro szkolił około trzydziestu niewolników. Niektórzy już zakosztowali krwi. Inni jeszcze byli dziewicami jak mawiali byli gladiatorzy, którzy szkolili młodych adeptów. Gdy wszedł na dziedziniec, niewolnicy ćwiczyli w parach walkę atrapami mieczy. Nauczyciele bacznie przyglądali się zmaganiom niewolników. Wydawali rozkazy, krzyczeli oraz doradzali. Kiedy zobaczyli Luciusa Ovidiusa Varro przyklękli na jedno kolano. - Witaj Panie - odezwał się pierwszy Beniamin zwany kapłanem. Był to najstarszy z nauczycieli, którzy pracowali dla Rzymianina. Podobno niegdyś był kapłanem żydowskiego Jahwe. Teraz nikt nie miał wątpliwości,że jeśli ...