-
Rzym
Data: 09.03.2021, Kategorie: delikatnie, romantycznie, Autor: Laura_Contello
... gładzi piersi, ściskając sutki między palcami. Jedną rękę zsuwa niżej i zanurza między jej nogami. Czuje jej żar, podniecenie, śliskość spływającą po udach. Zatacza palcem wskazującym niewielkie kółka wokół łechtaczki. Gdy wsuwa palec do źródła żaru, słyszy przeciągły jęk. Pieści delikatnie, powoli. Widzi jak kobieta zaciska dłonie na barierce, jak drży coraz bardziej. Słyszy jej dyszenie. Szepcze jej do ucha: – Nie wytrzymam już dłużej. – Wejdź we mnie – chrypi ona. Adam chwyta piersi w dłonie i wbija się w kobiecość jednym gładkim ruchem. Zaczyna się poruszać, każdy nerw w jego ciele pulsuje i domaga się spełnienia, nie liczy się teraz nic więcej. Nie liczy się, że ulicą przejeżdża samochód, a całkiem niedaleko szczeka pies. Liczy się tylko pożądanie. Nagle kobieta odpycha go, sięgając dłonią za siebie. Jednak zanim zdąży zastanowić się, co się dzieje, ona dłonią pokazuje mu, żeby się położył. Wykonuje posłusznie to polecenie, czując pod plecami przyjemne ciepło podłogi, wciąż rozgrzanej po upalnym dniu. Obserwuje, jak kobieta siada na nim, bierze jego męskość w dłoń i wsuwa w siebie, odchylając głowę do tyłu. Z jej ...
... gardła dobywa się zachrypnięte westchnienie. A potem…. A potem zaczyna się szaleństwo. Obłąkany galop ku spełnieniu. Ona nie dba o to, czy jest mu dobrze. Po prostu pędzi po spełnienie, szaleńczo spocona, coraz głośniejsza. W górę i w dół. W górę i w dół. Szybciej. On zaciska dłonie na jej piersiach, ale Róża tego nie zauważa, pogrążona w reakcjach swojego organizmu. Obłąkańczo dąży ku spełnieniu, jej kobiecość coraz mocniej zaciska się na jego penisie. Adam zrzuca ją z siebie, nie patrząc na protesty, wbija się w ją jednym gładkim ruchem, zanim ona zdąży obrócić się na plecy lub bok. Zaciska dłonie na jej idealnych biodrach, patrzy, jak czarne loki falują wokół jej głowy. Szaleńczo porusza się w jej wnętrzu, nie patrząc na to, czy sprawia jej ból. Nagle Róża zamiera, jej wnętrze pulsuje, a ona krzyczy. Adam dochodzi wraz z nią. Chyba również krzyczy, sam nie wie. Zamierają na sekundę, w powietrzu wciąż rozbrzmiewa wspomnienie krzyku. Nagle gdzieś z boku odzywają się brawa. Róża i Adam odwracają głowy w stronę dźwięku. Śmieją się zażenowani, widząc sąsiada na balkonie obok. – – mówi starszy pan i również się śmieje.