-
Malowany kurier
Data: 31.03.2021, Kategorie: praca, nieznajomy, malarstwo, Autor: Miguel77
Było już kilka minut po godzinie dwudziestej, gdy z zielonego fiata punto wysiadł jedyny o tej porze pracujący kurier pocztowy. Tym razem miał dostarczyć telegram, który pojawił się na poczcie na kilka minut przed zamknięciem urzędu. Stanął przed metalowym płotem okalającym średniej wielkości domek jednorodzinny. Ponieważ furtka była zamknięta, użył dzwonka lecz w ciągu kilku sekund nikt z domowników nie zareagował. Jasno oświetlony pokój na parterze zdradzał obecność kogokolwiek, więc ponownie zadzwonił. Po chwili otworzyło się okno, przez które wyjrzała tajemnicza głowa, owinięta ręcznikiem udającym turban. - Dobry wieczór, poczta, telegram - przywitał się grzecznie jak nakazywały procedury pocztowe. - Dobry wieczór - odpowiedziała kobiecym głosem głowa - Czy mógłby pan wejść od strony podwórka? Brama jest otwarta, wystarczy ją pchnąć. Uchylił wrota bramy, wszedł na teren posesji, kierując się na jej tyły. Wszystkie domy w okolicy wyglądały bardzo podobnie, więc nie poczuł się zaskoczony widokiem tarasu. Podszedł do schodków i w tym samym momencie otworzyły się drzwi prowadzące z budynku na taras, w których stanęła średniej wielkości osóbka ubrana w znajomy turban na głowie oraz biały szlafrok. - Przepraszam że pana nie wpuściłam od strony frontowej, ale moi rodzice zabrali wszystkie klucze i stąd to całe zamieszanie - Kobieta wydawała się nieco zakłopotana sytuacją - Proszę wejść po schodkach na taras. - Nic nie szkodzi - odrzekł, pokonując kilka ...
... stromych stopni - Mam telegram dla pani... - Edyta Pawelska - przerwała mu domowniczka - Mam urodziny, a to już dzisiaj trzeci telegram. Pana zmiennik był u mnie dwa razy - Uśmiechnęła się słodko, wyciągając przed siebie rękę. - O, więc życzę wszystkiego najlepszego - Podał jej telegram i małą karteczkę oraz długopis - Proszę tu podpisać. Kiedy kobieta dokonała formalności, schowała telegram do kieszeni szlafroka i rzekła: - Mój starszy brat też ma dzisiaj urodziny, więc rodzinka pojechała do niego, a u mnie impreza odbędzie się dopiero jutro. To już taka nasza stara tradycja. - A pani nie pojechała do brata? Dlaczego? - Brat ma małe mieszkanie, więc wysłałam swoją delegację - uśmiechnęła się - Złożyłam mu życzenia przez telefon a jutro i tak się zobaczymy, kiedy przyjedzie do mnie na imprezę. Domowniczka spojrzała na kuriera, po czym spytała: - My tu sobie gadu gadu, a pan pewnie się śpieszy? - Mam dużo czasu. Właściwie powinienem już być w drodze do domu, tylko ten telegram przyszedł trochę późno. - Więc jest pan po pracy, panie... - tu zawiesiła na chwilę swój głos, oczekując podpowiedzi. - Mirek jestem. Rzeczywiście już mam wolne. - Wie pan co? Trochę mi smutno tak siedzieć samej w domu, więc mam nadzieję, że skusi się pan na kawę z ciastkiem - Spojrzała na niego figlarnym wzrokiem - Co panu szkodzi? Pan ma wolne, a ja nie mam towarzystwa. Nie ma pan nic do stracenia. Mirek trochę zaskoczony propozycją westchnął głęboko i kiedy w głowie ...