-
Róża (ta róża jest prezentem ode…
Data: 01.04.2021, Kategorie: róża, krew, oddanie, Autor: Krystyna
Miała dzisiaj dobry humor. Idąc ulicą na spotkanie uśmiechała się do swojego odbicia w witrynach sklepowych. Celowo wyszła wcześniej. Wolała poczekać na miejscu niż się spóźnić. Stanęła przed drzwiami. Spojrzała na zegarek - przyszła trzy minuty przed czasem; idealnie. Poprawiła włosy, wzięła kilka głębokich wdechów, położyła dłoń na dzwonku. Już czas. Nacisnęła przycisk. Tuż po dzwonku drzwi się otworzyły i stanął w nich ON. Uśmiechnął się do niej i gestem zaprosił do środka. - Lubię tę twoją punktualność. Jak ty to robisz? - zapytał szczerze zaciekawiony. Od ich pierwszego spotkania dzwonek u drzwi rozbrzmiewał zawsze dokładnie o wyznaczonej godzinie. Uśmiechnęła się tylko w odpowiedzi i weszła do mieszkania. Ujął ją za rękę i poprowadził do pokoju. Szła za nim już czując, jak z każdym krokiem rośnie w niej uczucie wyczekiwania i pragnienie tego, co ma się za chwilę wydarzyć. Miała pełną świadomość celu, w jakim tu przyszła. To nie było zwykłe towarzyskie spotkanie. Zjawiła się tu, aby po raz kolejny sprawić radość mężczyźnie. Temu, który w tej chwili przejmował nad nią pełną kontrolę i władzę. - Ślicznie wyglądasz. Jak zawsze - zlustrował jej wygląd. Wszystko było dokładnie tak jak lubił. Zatrzymali się po środku pokoju. Mężczyzna stanął przodem do niej. Podniósł rękę i pogłaskał ją kilkakrotnie po policzku. Po czym płaską dłonią wymierzył policzek. - Lubię, kiedy twoja twarz nabiera kolorów - powiedział spokojnym głosem i w tym momencie wymierzył ...
... klapsa w drugi policzek. - Tak, Panie - odpowiedziała cicho, schylając głowę i kierując wzrok na jego buty. - Lubię twoją pokorę. Zawsze działa na mnie pobudzająco - powiedział to głosem opanowanym, jakby to co mówi nie do końca było zgodne z prawdą. Miał ochotę kolejny raz wymierzyć jej policzek, ale się powstrzymał. Jeszcze będzie do tego okazja - dodał w duchu. Teraz przyglądał się jej. Lubił jej spuszczony wzrok. Czuł wtedy, jak bardzo jest wobec niego gotowa na posłuszeństwo. Stała przed nim, a on położył dłoń na jej ramieniu. Przesunął ją wolnym ruchem na dekolt. W pokoju panowała cisza. Coś jakby zawisło w powietrzu. Jakieś napięcie, wyczekiwanie. Coś, czego oboje byli świadomi, że lada moment nastąpi. Złapał za materiał. Miał wielką ochotę jednym szarpnięciem zerwać wszystkie guziki sweterka, który miała na sobie. Ale kolejny raz się powstrzymał. Lubił dozować napięcie. Ujął najwyższy guzik i pomału go rozpiął. Potem robił to samo z kolejnymi. Patrzył z przyjemnością, jak poły się rozchylają, dyskretnie ukazując ciało pod nimi. Po rozpięciu wszystkich, zsunął sweter z ramion i przyglądał się, jak swobodnie opada na podłogę. Następnie rozpiął zamek przy spódnicy. Ona również opadła, układając się przy stopach. Patrzył z zachwytem na prawie nagie ciało kobiety, osłonięte jedynie czarną, koronkową bielizną i równie czarnymi pończochami. Chociaż na jego twarzy trudno byłoby zauważyć jakąkolwiek zmianę, to iskrzące się oczy zdradzały wielkie podniecenie. Po ...