1. Historia Inkuba


    Data: 08.04.2021, Autor: horus33

    Kora siedziała na ławeczce w samym centrum galerii handlowej. Ludzie opływali ją z obu stron rwącym, szemrzącym strumieniem, a ona im się przypatrywała. Miała cichą nadzieje, że w takim właśnie miejscu znajdzie swoje natchnienie. Przychodzili tu najróżniejsi, czasem bardzo oryginalni ludzie w każdym wieku. Wierzyła, że takim tłumie powinien znaleźć się, choć jeden interesujący okaz. Widziała dziewczyny tak śliczne i doskonałe jak modelki. Kręciły się to tu to tam, oglądały ciuchy. Byli mężczyźni sunący ze swoimi kobietami ze zwieszonymi ramionami i znudzonym wyrazem twarzy. Byli też inni. Ci z ciekawością oglądali marynarki, koszule, spodnie, z namysłem wybierając coś dla siebie. Przez jakiś czas zastanawiała się, który typ bardziej jej odpowiada. Lecz to żaden materiał do opisania, a pewnie i tak ktoś to już zrobił. Westchnęła cicho. Ciężko jest być początkującą pisarką. Raz chciała wydać coś dobrego i błyskotliwego. Coś, co wstrząsnęłoby umysłami i sumieniami. Innym razem wystarczyło jej by przyniosło to sukces i pieniądze. Czasem chciała stworzyć coś na wzór Lipińskiej czy James, ale w tym temacie nie miała wiele doświadczenia i bała się ośmieszenia.
    
    Chciała już zrezygnować, tłum wydawał się dziś bardziej jednolity niż zazwyczaj i przejść się trochę po sklepach, gdy zobaczyła mężczyznę. Szedł środkiem korytarza, krokiem kowboja idącego na pojedynek. Zupełnie jakby całe to miejsce należało do niego. Uśmiechał się do siebie intrygująco – niebezpiecznym uśmiechem, ...
    ... mówiącym, że wie coś ważnego. Kora poczuła jak od samego tego uśmiechu robi jej się gorąco. Potrząsnęła głową próbując uspokoić przyspieszający puls, a jego ocenić na chłodno. Ubiór; spodnie dobrego gatunku, drogie buty, biała koszula z rozpiętymi dwoma guzikami. Niewymuszona elegancja bez nachalnego rzucania w oczy. Choć on nie sprawiałby wrażenia zniewieściałego nawet w damskiej koszuli nocnej. Przeciwnie, od razu miało się wrażenie, że drzemie w nim jakaś siła. Kocia gracja ruchów przywodziła na myśl tancerza, albo szermierza. Szerokie barki, mocne ręce i nogi. Całą jego sylwetkę otaczała aura tajemnicy i niebezpieczeństwa. Dziwne było to, że żadna z mijanych kobiet nie zwracała na niego uwagi. Ani zaniedbane mężatki, ani chichoczące nastolatki. A przecież każda z nich oddałaby mu swoją cnotę na jedno skinienie. Mężczyzna wpatrywał się w ich twarze przez dwie trzy sekundy zanim przenosił uwagę na inną kobietę.
    
    „Boże – pomyślała ze zgrozą Kora – on poluje”.
    
    Przez chwilę, króciutką, lecz silnie pociągającą, miała ochotę rzucić mu się w oczy i sprawdzić co w nim takiego jest. Co zrobiłby z nią? Czuła przez skórę, że byłyby to rzeczy, które bardzo by jej się podobały. I kilka takich, które byłyby straszne. Mimo tego przeczucia omal się nie podniosła by do niego podejść.
    
    Wreszcie przystanął zapatrzony w grupkę nastolatek. Kora od razu wiedziała o którą z nich mu chodzi. Posągowa piękność, smukła i piersiasta, królowała swemu małemu dworowi służek. Białe zęby błysnęły, gdy ...
«1234...9»