-
Konie cz. IX
Data: 08.04.2021, Autor: Ramol
Nowe, nie publikowane jeszcze odcinki! Opowiadanie to, jak cały cykl, jest bajką dla dorosłych, może czasem straszną... Trudno zakwalifikować te opowiadania do któregoś z działów. Jest tu przemoc, seks grupowy, elementy BDSM, lesbijskie, momentami nawet EXTREME. Zatem osoby nie lubiące klimatów przemocy w seksie powinny - będąc ostrzeżone - zrezygnować z lektury, a jeżeli zdecydują się na czytanie - nie zgłaszać pretensji do Autora i/lub portalu. Konie cz.IX Śniadanie zostało przygotowane na tarasie rezydencji Wojtka, a przybyłych obsługiwały dwie atrakcyjne kobiety: Olga i Sabina. Do stołu usiadło pięcioro: Konsul, Marta, Wasyl. tłumacz i Wojtek. Marta przeprosiła gości i weszła do domu na drugie piętro, skąd świetnie było widać plac do ćwiczeń kobyłek i zaprzęgów. Instruktorki właśnie zakończyły, sądząc z szyku ćwiczących, marsz krokiem paradnym i grupy podchodziły do przyrządów, aby poćwiczyć rozciąganie poszczególnych partii mięśni. Marta zauważyła też, że dziewczyny z giga mają jakiś inny trening. Nie chcąc nadużywać cierpliwości panów, skróciła maksymalnie swą nieobecność przy stole. Nie zdziwiło jej to, że wszyscy mężczyźni, no może pomijając Wojtka, wodzili oczami za kelnerkami. Kobiety w kwiecie wieku (powiedzmy tak z pewną galanterią dla dam), o pięknych włosach i ładnie uczesane, pokazujące z przodu głębokie dekolty, z tyłu zaś śmiało paradujące bez majteczek i wystawiające na widok publiczny swe kształtne pupy… Trzej przyjezdni panowie zastygali ...
... niekiedy w bezruchu kontemplując te cudowne widoki… Zdarzyło się też, że owa kontemplacja przerwała proces żucia kęsa wcześniej włożonego do ust. Pod koniec posiłku Konsul odebrał telefon otrzymując jakieś polecenie. Żegnając się po zakończeniu śniadania przekazał prośbę swych mocodawców o zgodę na pozostanie w hacjendzie czterech żołnierzy ochrony pod dowództwem kapitana Aliego. Ludzie ci będą dysponować jedną z limuzyn. Ochrona dostała równocześnie jasne rozkazy, że wyjazdy dopuszczalne są jedynie w sytuacjach awaryjnych, a w ciągu pięciu dni ma zostać tu dostarczony samochód terenowy, model co najmniej pięcioletni. Po pożegnaniu się, Konsul z tłumaczem i dwoma żołnierzami wyjechali z hacjendy, a pozostali jej mieszkańcy wrócili do swych zwykłych zajęć. *************** Marta chciała osobiście sprawdzić jak tymczasowo wyznaczona do prowadzenia zajęć Kaja radzi sobie z niełatwymi obowiązkami. Kobyłki z zasady były „twarde w pyskach”, czyli utrudniały pracę kadry szkolącej jak tylko mogły, a w dniu, w którym Ukrainki same wymierzyły sprawiedliwość Arabom, kierowanie „tabunem” około pięćdziesięciu kobyłek, było nie lada pracą. Sylwia uznała za punkt honoru wyprowadzić Kaję z równowagi. Bez przerwy krytykowała lub złośliwie komentowała jej polecenia. Instruktorki brały niby stronę tymczasowo kierującej ćwiczeniami dziewczyny, lecz nie chciały zrażać sobie tak zasiedziałej w hacjendzie „kobyłki” jak partnerka Gośki w gigu. Sytuacja stała się patowa: Kaja nigdy, z ...