1. Konie cz. IX


    Data: 08.04.2021, Autor: Ramol

    ... czekających go w Polsce dni i nocy jako świątobliwy i unikający zbliżeń z kobietami mnich. Coś trzeba było dać mu w zamian Tani i Sabiny.
    
    Marta, może nawet lepiej od byłych komandosów, rozumiała powstałe problemy i konieczność szybkiego ich rozwiązania. Postanowiła więc porozmawiać najpierw z Sabiną i z Sylwią, kobietami będącymi zawsze nieco indywidualistkami zatem trudno poddającymi się panującym w hacjendzie zasadom, przypominającym niekiedy dryl wojskowy. Los sprawił, że w drodze do stajni Sylwia znów sprawiała kłopoty nie wykonując poleceń, tym razem masztalerza Adama. Marta przerwała ustawianie krnąbrniej i dziś już będącej w bojowym nastroju kobiety przez jej zwierzchnika i sama zajęła się jej sprawą.
    
    - Sylwio, co to za nowe zwyczaje wprowadzasz u nas? Możesz wyjaśnić? - zapytała Marta spokojnie.
    
    - To pani nie wie? Niech pani nie udaje tępaka! - wypaliła Sylwia. - Auuu..., o boże…., za co to bicie szefowo…? - razy trzcinką szybko ostudziły wściekłość (a może tylko okazywanie jej) przez szkoloną.
    
    - Czy mam powtórzyć terapię „ugrzeczniania” cię, czy już zaczynasz rozumieć z kim teraz rozmawiasz, Sylwio? - Marta spokojnie zapytała ukaraną. - Nie jesteś dzieckiem, znasz zarówno życie na zewnątrz jak i zasady panujące u nas. Przypominam Ci, że trafiłaś na hacjendę na własną prośbę, gdy zaczął ci się palić grunt pod nogami po twych zeznaniach przeciw kibolom członkom mafii narkotykowej na Pomorzu… Mam teraz następujące wyjścia: wywalić cię od nas, wywalić cię ...
    ... informując o tym twych „przyjaciół”, sprzedać cię za granicę… jeżeli masz inne rozwiązanie, podaj mi je, przemyślimy to razem z szefem. W twą zmianę na lepsze po prostu nie wierzę. Masz dwie doby na przedstawienie swej propozycji, którą być może nasz szef zaakceptuje… Teraz ochrona weźmie cię do twej stajni i założą ci czułą obrożę antyszczekową, abyś nie zakłócała innym spokoju.
    
    Sylwia bez słowa wyszła z wezwanymi dziewczynami z ochrony.
    
    ***************
    
    Dwie kelnerki dla trzech osób! Toż to jedynie w najlepszych lokalach się zdarza! A tak właśnie wyglądał obiad na rancho Wojtka. Arabowie byli nieobecni i chyba nadal chorzy po serdecznym ugoszczeniu ich przez Ukraińców, Taras też nie czuł się zbyt mocnym, wolał delikatnie tłumić kaca piwem, więc przy stole zasiadł Wasyl, Marta i Wojtek. Obiad minął bez żadnych zaskoczeń, dopiero gdy biesiadnicy wstali od stołu Sabina podeszła do Marty prosząc ją o chwilę rozmowy, najchętniej w cztery oczy. Marta wyraziła zgodę i kazała „czarnej” przyjść za chwilę do jej biura. Widać było, że czarnowłosa kobieta zmaga się z jakimś ogromnym stresem.
    
    Po chwili ktoś delikatnie zapukał do drzwi biura szefowej.
    
    - Proszę! - Marta niezwłocznie zaprosiła spodziewaną kobyłkę. - Widzę, że jesteś zdenerwowana, ale postaraj się zachowywać tak, jak cię szkolono, Sabino!
    
    Polecenie nie dotarło chyba do świadomości „czarnej”, gdyż ta przybliżyła się do pomocnicy Wojtka, uklękła przy jej biurku, i łamiącym się głosem zaczęła błagać Martę, aby ...
«1234...»