-
Nokaut (I)
Data: 10.04.2021, Kategorie: bez seksu, małżeństwo, Autor: Adrenalinaaa
- Ale jak to odchodzisz? Tak po prostu? - zaczęłam wymachiwać rękoma jak oszalała po czym podbiegłam do jego bagażu, dodam spakowanego. Wyrywałam go z jego rąk. - Nie zostawisz mnie sukinsynu! Zmarnowałam trzy lata mojego życia traktując Cię jak króla, robiąc... - Przestań dramatyzować, Maja. - popatrzył obojętnie i prychnął gdy odebrał z moich rąk walizkę. - Dobrze wiedziałaś, że mam kogoś na boku. Wczoraj udowodniłaś tylko, że powinienem dawno to zrobić... - Zupa była za słona? - kpiłam z niego i zaczęłam rozmasowywać skronie. Zagrodziłam mu moją osobą drzwi. - Czy może w łóżku... co za mało razy klęczałam? Ona robi to częściej? - Jesteś żałosna. - popatrzył tymi swoimi niebieskimi oczyma w moje i dostrzegłam w nich kpinę, nienawiść. - Doskonale to ujęłaś. Tylko, że to nie zupa jest za słona. To ty! - palcem zmierzył mnie od stóp do głów. - Jesteś całkowicie pochłonięta pracą, karierą oraz narzekaniem na mnie. Mam dość. - Przynajmniej mógłbyś przyznać, że jesteś skurwysynem, który zdradził żonę i po prostu idzie na łatwiznę. - uśmiechnęłam się krzywo i założyłam ręce na piersi. - Możliwe. Jestem nim, ale żeby był skutek jest przyczyna. Ty nią jesteś, po prostu nie pyknęło. Teraz mnie przepuść.- popchnął mnie delikatnie i położył klucze na stoliku tuż przed wyjściem. Gdy usłyszałam trzask zrozumiałam czym jest samotność. Ta pustka, którą czułam w środku wypełniała każdy brzeg mojej osoby i tego mieszkania. Starałam się jak mogłam, pracowałam na nasze ...
... szczęście, a on doprowadził do końca tej historii dodatkowo w taki sposób. Przeszłość. Tym było moje małżeństwo. Wiedziałam, że Kuba w pewien sposób miał rację, ale nic nie usprawiedliwiało zdrady. Podeszłam do stolika na środku salonu, a potem wyjęłam z torebki dwa bilety lotnicze do Toskanii. Miałam zrobić mu niespodziankę. Przez te wszystkie kłótnie i moje zaniedbywanie chciałam wynagrodzić nam to dwumiesięczną powtórką z podróży poślubnej. Łzy nakreśliły wzór na godzinach odlotu. Rzuciłam je na stolik i z barku, który był dobrze zaopatrzony, w końcu mój "były" mąż jest barmanem, wyciągnęłam pełną butelkę martini. Napełniłam kielich i upijałam się z każdym kolejnym. Telefon zaświergotał pod tyłkiem. "W przyszłym tygodniu odbiorę resztę rzeczy. Chciałbym to zrobić bez twojej obecności. Dam Ci znać". Podpisano "mężuś". Gdy chwyciłam komórkę w dłoń,od razu zmieniłam nazwę. "Skurwiel" pasowało jak ulał, dodatkowo SMS, "Nie musisz się martwić. Nie będę starała się poniżać. Nigdy więcej." Noc minęła na kolejnych łzach, alkoholu w krwi i śnie, tym samym śnie, w którym uciekam od najgorszych wspomnień z dzieciństwa." Poranek był mocny w ostre doznania. Kac męczył, nie tylko fizyczny. Moralna porażka odbijała się echem w mojej głowie. Czułam jak tracę wszystko na czym mi zależy. Siadając do laptopa odpisałam na kilka e-mailów i skorygowałam prezentacje reklamową dla jednej z przyszłych współpracujących z naszą agencją firm. Kawa postawiła mnie na nogi tak samo jak ...