1. Mandat (I)


    Data: 19.04.2021, Autor: blackjack

    Dzień przed ślubem Marta dowiaduje się, że jej narzeczony ją zdradza. Wściekła i rozgoryczona, wsiada do samochodu, a chwilę później zatrzymuje ją drogówka. I wtedy ma okazję się przekonać, że istnieje miłość od pierwszego wejrzenia.
    
    Zapowiadał się pierwszy mandat w moim życiu. I to tylko dlatego, że oślepiona własnymi łzami, nie zauważyłam tego cholernego czerwonego światła.
    
    Stanęłam na poboczu i w pospiechu usiłowałam znaleźć chusteczkę w czeluściach torby. Niestety zanim się to udało, ktoś energicznie zapukał w szybę.
    
    – Dokumenty proszę! – usłyszałam tuż obok głęboki męski głos.
    
    Otarłam oczy skrajem rękawa i z jeszcze większą gorliwością zaczęłam grzebać w przepastnej torebce. Nic z tego, nie mogłam znaleźć ani portfela, ani chusteczek. Jakby w ogóle ich tam nie było.
    
    – Chyba nie mam – powiedziałam bezradnie i spojrzałam w najpiękniejsze męskie oczy, jakie dane było mi widzieć w całym swoim życiu.
    
    – Nie ma pani?
    
    – Nie wiem…
    
    Pod czujnym okiem policjanta, zagryzając wargi i usiłując na nowo się nie rozpłakać, wygramoliłam się z auta i całą zawartość torebki wysypałam na zajmowane przed chwilą siedzenie. Po czym pochyliłam się, bo wśród tysiąca rupieci od razu dostrzegłam leżący portfel. Chwyciłam go z ulgą i gwałtownie się odwróciłam. Na tyle szybko, że zdążyłam jeszcze dostrzec jak szanowny przedstawiciel władzy, gapi się z zachwytem na moje nogi. I to co znajduje się powyżej. Kiedy napotkał mój nieco zdumiony wzrok, chrząknął i uśmiechnął się ...
    ... łobuzersko.
    
    Na dodatek wyglądał tak, że od razu zmiękły mi kolana, a serce zaczęło bić jak oszalałe.
    
    I nagle uświadomiłam sobie, że co z tego? Wygląd to mało, bardzo mało. Przekonałam się o tym przed chwilą, gdy nakryłam mojego przyszłego męża, mężczyznę w którym byłam zakochana do szaleństwa, z inną kobietą. Na dodatek dzień przed ślubem.
    
    Z odpowiedniej przegródki wyłuskałam dokumenty i podałam mu, czując jak dłonie dygoczą mi ze wzburzenia.
    
    – Ej, spokojnie – silnymi palcami objął mój nadgarstek. – Znajdziemy jakieś okoliczności łagodzące i nie będzie tak źle.
    
    – Łagodzące? – spytałam drżącym głosem. – Jutro mój ślub, a ja właśnie przyłapałam przyszłego męża z kochanką… – i ponownie wybuchłam płaczem.
    
    Zakłopotał się. Ja również poczułam się niezręcznie. Najchętniej padłabym wprost w szerokie ramiona i przytuliła się do muskularnej piersi, ale przecież nie policjantowi na służbie! Choćby i był sto razy piękniejszy.
    
    – Przepraszam, to nic – znów się odwróciłam, by tym razem sięgnąć po chusteczki. Kiedy wydmuchiwałam nos, zauważyłam, że mężczyzna wpatruje się we mnie zachłannym, pełnym podziwu wzorkiem. I nagle olśniło mnie dlaczego!
    
    Umówiłam się z Adamem, że ani ja nie będę robiła wieczoru panieńskiego, ani on kawalerskiego. Grzecznie pójdziemy spać już po dwudziestej, by w tym wymarzonym dniu, wyglądać świeżo i promiennie. Oczywiście nie zamierzałam się trzymać swojej części umowy. Chciałam mu zorganizować prywatny wieczór kawalerski. Specjalnie na tę okazję ...
«1234...»