-
Mandat (I)
Data: 19.04.2021, Autor: blackjack
... założyłam czarne, samonośne pończoszki, skórzane, mega wysokie kozaki i specjalny gorset, z mini spódniczką ledwo zasłaniającą nagie pośladki. Początek marca tego roku był dość ciepły, więc na wierzch narzuciłam jedynie lekki prochowiec. Na moje nieszczęście również krótki. Nachylając się przy siedzeniu, wypięłam pupę i doskonale wyeksponowałam wszelkie walory. To właśnie dlatego przedstawiciel władzy przyglądał się mi z takim zachwytem! – Och! – jęknęłam, czując jak na moje policzki wypełza ciemna czerwień. A on nieoczekiwanie zaczął się śmiać. – Nie ma się czego wstydzić – powiedział wciąż rozbawiony. – To był cudowny widok. – Możliwe – mruknęłam, odruchowo poprawiając płaszcz. – Kolega chyba zaczyna mi zazdrościć – wskazał na radiowóz. – Czy mogłabym prosić, aby załatwił to pan jak najszybciej? Chciałabym wrócić do domu. – A może pójdziemy gdzieś na kawę? – spytał, dość nieuważnie przeglądając podane mu dokumenty. – Kończę za pół godziny. Trzeba przyznać, że mnie zaskoczył. – Na kawę? Późnym wieczorem? – Racja, lepiej na drinka. Mocnego i odprężającego, w jakimś głośnym, tłocznym miejscu. Co pani na to? – Ja… – zająknęłam się. W zasadzie powinnam była odmówić, wrócić do domu, wypłakać się i utopić swoje smutki w butelce szampana. Ale z drugiej strony, aż żal było nie skorzystać z takiej propozycji. Chłopak był jak marzenie, świetnie zbudowany, smagły, z ciemnym śladem po goleniu na przystojnej twarzy. I na dodatek te oczy. Duże, ciemne, ...
... otoczone gęstymi, czarnymi rzęsami. Poza tym mundur… Co takiego było w tym kawałku materiału, że tak potrafił działać na kobiety? – A moje wykroczenie? – Tak pięknej kobiecie mogę wiele wybaczyć – mrugnął okiem, oddając mi papiery. – Kolega nie będzie miał nic przeciwko? – Nie będzie miał. To jak? Jesteśmy umówieni? Jak mogłam odmówić?Patrzył na mnie tak, że nawet złamane serce zaczęło jakby mniej boleć. – Musiałabym jechać do domu się przebrać. – Dla mnie bomba. Uważam, że nie trzeba. – Jestem półnaga! – Dlatego bomba! – Coś napisał na kartce, która wyjął z kieszeni. –Pojedziesz za nami? Zmienię ciuchy na mniej służbowe i będę gotów. – Dlaczego? W mundurze wyglądasz szałowo – posłałam mu przeciągłe spojrzenie spod opuszczonych rzęs. Przy takim mężczyźnie, nawet pomimo mojej nieciekawej sytuacji, od razu poczułam się stuprocentową kobietą. Pochylił się lekko i z uśmiechem zażartował: – Wezmę ze sobą jedynie kajdanki… Zmieszałam się. Ten skok z otchłani rozpaczy na sam szczyt i w ramiona zupełnie obcego, nieznanego mi wcześniej faceta, był zbyt zaskakujący. Czułam jednak przypływ adrenaliny, mrowienie w koniuszkach palców i dziwne podniecenie. Na dodatek dotarło do mnie, że jutro czeka mnie bardzo ciężki dzień. Tłumaczenia, wyjaśnienia, przeprosiny. Odwołać huczne wesele na ponad sto osób, to jednak był powód do zmartwienia. I jeszcze Adam. Przystojny drań, który połamał moje serce na drobne kawałeczki. Planowaliśmy nasze życie przez ...