-
Czesc siedemnasta: Wiktoria, odcinek drugi, czesc I
Data: 04.05.2021, Kategorie: Prostytutki, Autor: Michal Story
Na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy wyjeżdżałem służbowo do Warszawy znacznie częściej. Kontraktów przybywało, więc takie wyjazdy nikogo nie dziwiły.Jeśli tylko był czas i sposobność korzystałem z usług opisywanej już w części dziewiątej Wiktorii. Na rynku oferowanych przez nią usług oczywiście nie można narzekać na brak ofert, ale jak pisałem - po sprawdzeniu kilku innych zostałem przy Wiktorii, pasowała mi podejściem. No i wyglądem. Kto by nie chciał sypiać z fotomodelką, która ma poukładane w głowie i wie o co chodzi w łóżku? Nie była tania, ale w pełni rekompensowała ubytek w portfelu swoim podejściem. Doszło do tego, że Wiki miała mnie zapisanego w numerach stałych klientów. Oczywiście nie wiedziała, że karta SIM z tym numerem telefonu na co dzień ukryta jest głęboko w moim biurku. Dzięki temu nawet jakby zachowała się nieprofesjonalnie i napisała lub zadzwoniła to nic by się nie stało. Ale Wiktoria była w pełni profesjonalistką i nie dzwoniła.Dwa dni przed kolejnym wyjazdem siedząc za biurkiem i popijając świeżą kawę włożyłem wspomnianą kartę do telefonu."Będę od piątku w Warszawie, masz ochotę na spotkanie?" - wystukałem na ekranie. Prawda była taka, że spotkanie miałem dopiero w sobotę w południe, ale chciałem pojechać wcześniej. Odpowiedź nadeszła po kilku minutach."Oczywiście kociaku, na którą dokładnie?""Zależy ile mnie będzie kosztować cały wieczór i noc z Tobą" - odpisałem natychmiast nie siląc się na kurtuazję.Do tej pory korzystałem z jej usług na godziny, ...
... z czasem zyskałem sobie u niej renomę i kasowała za godzinę, ale spędzaliśmy ze sobą trochę więcej czasu i to niekoniecznie w łóżku, okazywała się być świetną rozmówczynią ze znajomością wielu tematów."Dzień spędzę z Tobą za darmo, noc już płatna" - na końcu podała kwotę, jak na jej stawki zaskakująco niewielką. Poprawił mi się humor, myślałem, że zaboli mnie w kieszeń a tu taka miła niespodzianka. Zaboli ale mniej."OK, przyjadę po Ciebie o osiemnastej, zapraszam na kolację. Adres ten sam?""Ten sam."Wiedziałem, że zaczyna swoją pracę właśnie o tej godzinie, więc miałem pewność, że będę jej pierwszym tego dnia. Zresztą – wiedziała, że mam na tym punkcie lekkie skrzywienie i nie przyjmowała innych danego dnia przede mną. A przynajmniej tak twierdziła.W piątek Beata rano chciała się do mnie dobrać, ale wyłgałem się koniecznością szybkiego wyjścia. Nie miałem po prostu na nią ochoty. Od czasu spotkania z Magdą przyłapuję się na niechęci do Beaty, owszem, jest świetna w łóżku, ale czegoś mi brakuje. Tego dreszczyku emocji towarzyszącego skokom w bok? A może mam jej już po prostu dość i to co łączyło nas kiedyś uleciało? A może coś jeszcze?Szybko się spakowałem, pojechałem na kilka godzin do firmy. Tego dnia Małgosia znów pokazała klasę w kwestii ubioru i makijażu. Czasem żałowałem, że nie zabieram jej ze sobą, moglibyśmy spędzić rozkosznie pobyt w innym mieście, praktycznie bez ryzyka wpadki. Może kiedyś?Poprosiłem o kawę i kilka chwil później zjawiła się w moim gabinecie zgrabnie ...