1. Mafia: Rzady bezprawia. Czesc 1


    Data: 23.05.2021, Kategorie: Inne, Autor: Jerzy Jaśkowski

    ... światkiem przestępczym miał do czynienia niemal od wczesnego dzieciństwa. Ale zawsze gardził przemocą i bezprawiem. Z drugiej strony wizja dużych pieniędzy robiła na nim wrażenie. To w tym momencie wydawało się przeważać szalę.- Dobrze. Gdzie i kiedy mam się zgłosić?- Proszę jutro przyjść tuż po zmroku pod ten adres - powiedział drugi z mężczyzn podając Diamondowi kartę z zapisanymi na niej informacjami.- Dobrze. Z pewnością się jutro stawię - odparł.Dwaj faceci uśmiechnęli się do Ronalda, po czym poszli w przeciwnym kierunku, po chwili znikając zupełnie w mroku nocnej uliczki. Diamond wracając do domu zaczął rozmyślać nad przyjętą przez siebie propozycją.- Nie wiem, czy to dołączenie do mafii wyjdzie mi na dobre. Ale w sumie, co za różnica. I tak nie ma dla mnie lepszej przyszłości w tym wielkim mieście. Wojna całkowicie mnie wypaliła psychicznie.Policja w Nowym Jorku miała wiele, nawet bardzo wiele grzechów i grzeszków na sumieniu. Od lat panowała w niej permanentna korupcja, dotykająca zarówno szeregowych funkcjonariuszy, jak i samej góry jej dowództwa. John Rolff, obecny komisarz miejskiej policji, siedział w kieszeni wpływowej mafijnej rodziny Bullitów. Przymykał oko na przemyt, handel alkoholem i narkotykami, zabójstwa oraz porwania. Bullitowie mieli w swojej dłoni także Davida Fritza, prokuratora okręgowego. To jeszcze bardziej zwiększało ich samowładztwo w mieście.Ale sytuacja ulegała zmianie. Pojawienie się rodziny Cabanero i budowanie przez nią własnym wpływów ...
    ... zagrażało interesom Bullitów. Konflikt ten można było rozwiązać tylko w jeden sposób. Bardzo drastyczny oraz krwawy sposób.O omówionej porze Ronald stawił się pod wskazanym adresem. Przed jego oczami stał sporej wielkości stary magazyn. Mężczyzna zapukał do drzwi. Po chwili wszedł do środka. Było tam około kilkunastu ludzi. Spostrzegł także dwóch spotkanych wczorajszej nocy nieznajomych.- Skoro wy wszyscy zdecydowaliście się stawić tutaj dzisiejszej nocy, to znaczy że chcecie zaczął pracę u rodziny Bullitów. I dobrze. Macie szansę porządnie zarobić i stać się wreszcie kimś. Wyrwać się z waszych nędznych żyć - wygłaszał mężczyzna, który poprzedniej nocy namówił Ronalda do przyjścia tu.- Nazywam się Victor Erazm, a ten tutaj to Douglas Fox - powiedział pokazując palcem w kierunku palącego papierosa mężczyzny w białym garniturze, z kapeluszem na głowie.Victor kazał wszystkim zebranym ustawić się w jednym, równym rzędzie. Zaczął przyglądać się im dokładnie.- Jak się nazywacie i co żeście robili wcześniej? - zapytał Erazm łysego mężczyznę z niewielkim zarostem na twarzy, stojącego mniej więcej pośrodku rzędu.- Ja... Nazywam się Peter Berging. Pracowałem w porcie. Dotychczas - powiedział mężczyzna, z lekkim niepokojem w swoim głosie.- Mieliście kiedyś jakiś kontakt z bronią?- Tak. Dwa lata pracowałem w policji na Brooklynie - odparł coraz bardziej zestresowany Berging.- Co proszę? Byliście psem? I teraz chcecie, kurwa, do mafii wstąpić? - mówił spokojnie, acz z agresją w głosie ...