1. Mafia: Rzady bezprawia. Czesc 1


    Data: 23.05.2021, Kategorie: Inne, Autor: Jerzy Jaśkowski

    ... gangster.- Ja... Ja... - nim zdążył dokończyć Erazm zdzielił go porządnie w twarz.Kiedy mężczyzna upadł na ziemię, gangster zaczął go kopać na oczach wszystkich.- W naszej organizacji nie ma miejsca dla żadnych zajebanych psów! Douglas, weź wypierdol to ohydne ścierwo na śmietnik!- Czy mamy tutaj jeszcze jakichś popaprańców? Przyznawać się lepiej, bo rozkurwię takiego raz, dwa - zwrócił się do pozostałych zebranych.Nikt jednak nie odpowiedział. Ronald był troszkę zszokowany całą tą sytuacją. Ale wiedział przecież, na co się pisze, przychodząc tutaj.Spotkanie trwało około godziny. Wszyscy mężczyźni zostali przyjęci do pracy u Bullitów. Diamond zaczął swoje przestępce życie. Nie wiedział, gdzie ta droga go ostatecznie zaprowadzi.Daniel Cabanero, szef powoli coraz bardziej zwiększającej swoje wpływy w Nowym Jorku rodziny mafijnej, swoje biuro miał na najwyższym piętrze Chrysler Building. Przebywał tam niemal codziennie. Było to w końcu doskonałe miejsce do kierowania rodzinnymi interesami, zarówno tymi legalnymi, jak i nielegalnymi.Rankiem pod budynek ten zajechała limuzyna. Wyszedł z niej człowiek ubrany w płaszcz z kapeluszem na głowie. Otaczało go czterech ludzi. Weszli do środka i skierowali się na najwyższe piętro. Tym tajemniczym mężczyzną był Thomas O'Donell, 56-letni lider Irlandczyków. Uchodził za człowieka bezwzględnego, o psychopatycznych i socjopatycznych skłonnościach, przy tym również za chama i prostaka. Podobnie można by nazwać wszystkich jego ludzi. Ale nikt w ...
    ... mieście nie chciał z nimi zadrzeć. Byli jak dzikie zwierzęta, nie cackali się ze swoimi przeciwnikami. Obecnie łączył ich doraźny sojusz z rodem Cabanero. Lecz wieści o szykujących się do wojny z nimi Bullitami, mogły wszystko zmienić.Po dojechaniu windą na ostatnie piętro, Thomas ze swoimi ludźmi bezpardonowo wkroczył do gabinetu Daniela. Dwaj goryle ochraniający szefa mafii wyciągnęli odruchowo broń.- Karl, Patrick, spokojnie. Odłóżcie broń - powiedział Cabanero. - Czego chcecie ode mnie z samego rana? I jak śmiecie tak bezceremonialnie się tutaj zjawiać? - kontynuował mężczyzna.Thomas podszedł do biurka, przy którym siedział mafioso. Z kieszeni wyciągnął papierosa i odpalił go swoją zapalniczką. Następnie wrednie się uśmiechając, zaczął mówić do siedzącego przed nim mężczyzny.- Doszły nas słuchy, że Bullitowie idą na wojnę z wami. Werbują nowych ludzi, zbierają broń, obwąchują się już z władzami. Chyba nasz dotychczasowy sojusz jest zagrożony - powiedział O'Donell.- Dlaczego niby?- Bo moi ludzie mieli tylko ochraniać wasze interesy. Na toczenie wojny się nie umawialiśmy - odparł Irlandczyk.Cabanero westchnął, po czym ponownie spojrzał na swego rozmówcę.- A za ile się z nimi rozprawicie?- Co? Ty się, kurwa, dobrze czujesz? To twoje zasrane zmartwienie. Jeszcze dzisiaj mogę pójść do Gabriela Bullita i to jemu zaoferować współpracę - powiedział bezczelnie Thomas.Daniel powstał z biurka. Pomyślał przez chwilkę. Podszedł do barku, z którego wyciągnął butelkę whiskey. Nalał dla ...