1. Rozkoszna sadzonka


    Data: 01.06.2021, Kategorie: cierpienie, kwiat, blondyna, decyzja, złamane serce, Autor: _Dom_

    ... postać fałszywie uspokajała moje spragnione ciepła zmysły. Każda chwila przybliżała mnie niechybnie na skraj przepaści, z której pragnąłem rzucić się w mrok zdradliwych doznań, słodkich pocałunków, niesfornych myśli i dogłębnych penetracji. Z każdą sekundą pragnąłem jej coraz bardziej, coraz mocniej, coraz namacalniej.
    
    - Tęskniłam… - przeciągle wysyczała popijając gorący napój. – Wiesz, że myślałam tak wiele o tobie… - dokończyła, topiąc fragment wargi, kolejny raz w kawowej piance.
    
    - I ja tęskniłem – odparłem w hipnotycznym transie, przywołując kujący duszę obraz na peronie.
    
    - Może ogrzejesz mnie jeszcze raz… jestem taka samotna, a noce takie długie bez ciebie… - wykrzywiła twarz w słodkim uśmiechu.
    
    - Ale ja... – głoś zawisł niespodziewanie – ja…
    
    - Pragnę cię głuptasie… - wtrąciła, ofiarowując chłodny dotyk opuszków palców. – Będzie tak jak kiedyś, zaufaj mi wreszcie… - dokończyła, muskając szczupłymi dłońmi, jednocześnie powodując gęsią skórkę.
    
    Chłodny podmuch przemknął niezapowiedziane, powodując widoczne napięcie materiału w okolicy sutków. Doskonałe kręgi jej piersi wydawały się jeszcze większe napinając chciwie zwiewną sukienkę. Rude kosmyki, falowały hipnotycznie, noszone rozbłyskiem jej cudownych źrenic.
    
    W myślach wiedziałem, że była częścią mnie. Jakby drugą dedykowaną połówką. Fragmentem duszy, który spleciony w miłosnym uścisku spalał się do nieskończoności. Wiedziałem, że jest moim przeznaczeniem. Doskonałą przystanią dla demona, którym ...
    ... podświadomie byłem. Ogrzewała troskliwie, wszystkie tęsknoty, skrywane na dnie mojej żałosnej duszy. Że jest początkiem i końcem, ukojeniem wszystkich moich pragnień i marzeń. Przewodniczką, która nigdy mnie nie opuści. Zawsze będzie czekać, zawsze ogrzeje i zawsze sprawi, że świat zawiruje w rytmie kolorowej namiętności. Kochałem ją i tęskniłem okrutnie. Odpływałem…
    
    Trzask spadających koszyków, przerwał podróż w pulsujących myślach. Jakiś bogu ducha winny miejscowy sprzedawca, nieopatrznie przewrócił przewożony wózkiem asortyment. Po drugiej stronie ulicy mała, sympatyczna blondyneczka zatrzymała rower, widząc zaistniały incydent. To była ona - kwiatowe objawienie donicowej reanimacji. Z ciepłym uśmiechem, pojawiła się niespodziewanie, w środku całego zamieszania, swoją obecnością dodając werwy nieuważnemu handlowcowi. Mężczyzna wychodził obronną ręką, dziarsko zbierając porozrzucane kosze, by tuż za moment dalej podążać w obranym kierunku.
    
    Wstałem nagle. Dłoń kobiety, zsunęła się bezwładnie z mojego ramienia. Jej smutne spojrzenie, bacznie badało mój wybryk.
    
    - Tylko ja, już kocham kogoś innego – odparłem spokojnie, bez zażenowania. – Ktoś chyba czeka na mnie – dokończyłem z tą cholerną pewnością siebie, która otwiera oczy i powoduje, że podążamy w dobrze obranym kierunku.
    
    - Rozumiem… ale pamiętaj, że zawsze czekam na ciebie jeśli tylko zechcesz… - spojrzała wymownie, ostatni raz zaś świat odbijał się krzywo, w zwierciadle jej łzy.
    
    - Powodzenia – dodałem, tym samym ...