-
U doktora. Część 4. Epilog.
Data: 06.06.2021, Autor: MrHyde
... otrzymawaszy potwierdzenie w postaci szerokiego uśmiechu i skinienia głowy głośno kontynuował: - Korki? - No tak. Powtarzamy właśnie funkcje trygonometryczne. - odpowiedział Jurek, zgodnie z prawdą, gdyż rzeczywiście tłumaczył dziś Marioli sinusy i cosinusy biorąc za przykład linię kobiecego biustu. Na biurku leżał zeszyt Marioli, jak też zapisane kartki pozostałe po innych wczesno-popołudniowych korepetycjach. - Aha. Mogę zerknąć? Ale nie będę długo przeszkadzał. - bezczelnie zaproponował stary belfer i wkroczył do pokoju. - Dzień dobry. - wymamrotała Mariola pogodzona już z obecnością niespodziewanego gościa, a w obliczu oczywistego komizmu całej sytuacji, nawet obdarzyła profesora szczerym uśmiechem. Poza tym, od początku roku szkolnego, matematyk zachowywał się wobec Marioli szczególnie uprzejmie, przy tablicy traktował ją łagodnie i bez właściwej mu złośliwości rzeczowo poprawiał błędy, a na sprawdzianach nie zauważał niektórych błędów, tak że jedynki zaczęły się przeplatać z dwójkami, dając duży cień szansy na pozytywne zakończenie semestu. Mariola przestała się go panicznie bać i dostrzegła w nim człowieka. Również, w obliczu doświadczeń z panem Markiem i Jurkiem, incydent z pierwszej klasy stał się odległym, a z perspektywy czasu nawet miłym, wspomnieniem. - Dzień dobry pani Mariolo - udając zaskoczenie zawołał matematyk. - Kogo jak kogo, ale pani bym się nie spodziewał. - Wojtek szybkim krokiem podszedł do biurka i stanąwszy obok dziewczyny w ...
... odległości równej długości przedramienia, ostentacyjnie zapuszczając wzrok w głęboki dekolt zapiętej tylko na trzy dolne guziki koszuli, kontynuował: - Ale bardzo miło mi panią znów dziś widzieć. Nawet nie zdaje sobie pani sprawy jak bardzo, pani Mariolo. Forma "pani Mariolo" brzmiała w uszach dziewczyny dziwnie znajomo, przypominając uwodzicielską manierę pana Marka. "Czy on wie?" - zamajaczyło w jej głowie. "Czy Jurek wie? Czego oni chcą ode mnie?" Tymczasem Jurek przybliżył się również i zdziwiony, ale też z zaciekawieniem, obserwował dialog swojej dziewczyny z jego kolegą z pracy. Panowie spojrzeli sobie w oczy, po czym, upewniewszy się że Jurek nie będzie protestować, matematyk posunął się o krok dalej. Zachaczył dłonią o koszulę Marioli przesuwając ją nieznacznie na bok i powiększając dekolt tak, że jedna pierś stała się całkiem widoczna. Mariola spojrzała w dół i przełknęła ślinę. Nieruchomo stojąc obserwowała palce nauczyciela rozpinające kolejne guziki jej koszuli. Gdy Wojtek zakończył rozpinanie i w milczeniu palcami rozsunął jej koszulę na boki, mariola głośno westchnęła i pytającym wzrokiem spojrzała na Jurka. Jego wzrok był jednak wlepiony w powiększone i najwyraźniej stwardniałe z podniecenia sutki dziewczyny. Wojtek bezceremonialnie położył dłoń na jednej z piersi i macając ją zwrócił się do Jurka: - Ach to takich korepetycji udziela szanowny pan kolega. Bawiąc się dalej sutkiem spojrzał na kolegę i spytał: - Długo już się tak bawicie? - Już prawie ...