1. Winda


    Data: 07.06.2021, Kategorie: winda, nieznajomy, fellatio, publicznie, Autor: Roza

    Był czerwcowy wieczór, właśnie kończyłam podlewanie kwiatków w mieszkaniu przyjaciółki i zbierałam się do wyjścia, musiałam jeszcze zapakować do torby swoje rzeczy, które kiedyś jej pożyczyłam a teraz przed wyjazdem w końcu mi je naszykowała do oddania. Kilka ciuchów, dwie pary butów i gorset. Ostatni obowiązek po męczącym dniu, zatrzasnęłam drzwi, schowałam klucze do torebki i skierowałam swoje kroki ku windzie. Dziesiąte piętro, a ta jak zwykle na samym dole, oparłam się o ścianę i przerzuciłam marynarkę przez rękę stawiając torbę z betami na podłodze. Było duszno i parno, zbierało się na burze. Myślałam tylko o tym żeby nie wyłączyli prądu i żebym nie musiała schodzić po schodach. W końcu po paru minutach winda w końcu dotarła na moje piętro i otworzyły się drzwi weszłam. Nim drzwi zdążyły się domknąć ktoś w ostatniej chwili chwycił za blachę i wślizgnął się do środka. Był to mocno zdyszany, młody mężczyzna ubrany w zielonkawą koszulkę i dżinsy, na nosie miał okulary a na twarzy zmieszane skrępowanie z zaskoczeniem. Wreszcie ocknął się i wymamrotał "dobry wieczór", dobry wieczór odpowiedziałam i zaczęłam baczniej się mu przyglądać. Przypomniałam sobie jak moja przyjaciółka, u której przed chwilą podlewałam rośliny, opowiadała mi o swoim sąsiedzie, opis pasował bez dwóch zdań do młodzieńca z wlepionym w podłogę wzrokiem. Chyba mocno go zawstydzało moje spojrzenie. Gdy tak rozmyślając, bezsilna odliczałam kolejne ślimaczące się cyferki na wyświetlaczu stało się to o czym ...
    ... każdy jadący windą przynajmniej raz w życiu myślał. Tak, właśnie wtedy musieli wyłączyć prąd, mimo iż trwało to zaledwie chwile, wystarczyło by leciwa winda odfajkowała fajrant na dziś. Mój towarzysz na szczęście nie okazał się typem klaustrofobicznym i również cicho pod nosem burknął coś i spojrzał się na mnie. Ja wtedy patrzyłam się do góry, w sufit szukając sama nie wiem czego. Kątem oka dostrzegłam, że gdy ten nie znalazł kontaktu wzrokowego, spuścił wzrok nieco niżej.
    
    Miałam na sobie dopasowaną ciemnoniebieską bluzkę z dekoltem w łódeczkę, toteż nie znajdując wyeksponowanego dekoltu, mierzył mnie spojrzeniem dalej niżej, pierw na moją ciemnoszarą spódnicę z wysokim stanem nad kolanko, później dalej w dół na okryte cienkimi cielistymi pończochami uda, kolana, łydki aż do czarnych skórzanych czółenek z paseczkiem pod kostką. Wyprostowałam głowę i mocnym dmuchnięciem przesunęłam włosy z twarzy. Onieśmielony natychmiast odwrócił wzrok i wrzucił coś o pogodzie. No tak to pewnie przez burzę odparłam, stawiając torebkę na podłodze.
    
    Zastanawiając się jak długo przyjdzie mi tu tkwić, przypomniałam sobie co dokładnie opowiadała mi przyjaciółka. Jednego dnia, ów student, bo ten młody mężczyzna właśnie tym się zajmował, był u mojej przyjaciółki wymienić korki i mało co by nie spadł ze stołka, tak oglądał się gdy ona schylała się do kolejnych szuflad w poszukiwaniu sprawnych bezpieczników. Miała z nim nie mały ubaw gdy pod koniec postanowiła trochę zanęcić i położyła dłoń na jego ...
«1234...9»