1. Przypadek Michała cz.XXXIV


    Data: 27.06.2021, Autor: Iks

    *****
    
    "... Znany biznesmen, Lucjan B., radny i polityk, członek jednej z trzech największych partii w kraju w dniu dzisiejszym został osadzony w areszcie. Ciąży na nim wiele zarzutów, między innymi udział w grupie przestępczej, korupcja, łapówkarstwo, oszustwa podatkowe, malwersacje. To tylko cześć z długiej listy przewinień, których dokonał w zmowie z innymi lokalnymi politykami i biznesmenami Jackiem C. i Dariuszem Z. Ta trójka od wielu lat rządziła w podwarszawskim M., czerpiąc nielegalne zyski z oszustw i ustawianych przetargów. W aferę zamieszani są również inni współpracownicy tej nie świętej trójcy, między innymi kurator jednej ze szkół Marzena T.
    
    Wydaje się, że w związku z pojawieniem się w mediach twardych dowodów w postaci nagrań i dokumentów, trudno będzie podejrzanym oczyścić się z zarzutów. Już na tym etapie wydaje się, że opinia publiczna wydała wyrok skazujący. Może o tym świadczyć fakt, że niedawni towarzysze partyjni i biznesowi partnerzy odcinają się od oskarżonych o liczne przestępstwa osób. Przyszłość zamieszanych w tą aferę rysuje się raczej w ciemnych barwach."
    
    Tak mniej więcej prezentował się pierwsze newsy w radiu i telewizji kilka dni temu. Aresztowanie Banasia było skutkiem wcześniej rozpętanej gówno-burzy. Fekalia wybiły z energią przebudzonego, wściekłego gejzera, rozlewając się niczym dopływy Amazonki.
    
    Skala zjawiska mnie przytłoczyła.
    
    Kiedy cześć materiałów z tajnego archiwum Banasia pojawiła się w przestrzeni publicznej, media ...
    ... lokalne, także te większego formatu, dostały amoku. Wredny Lucjan i jego towarzysze zagościli w nich na dłużej. Ci, którzy byli po tej samej stronie politycznej barykady odcinali się od zgniłych jaj, a przeciwnicy używali sobie ile wlezie, wykorzystując olbrzymi potencjał jak niosło za sobą nieoczekiwane potknięcie trzech polityków.
    
    Jak na razie wszystko zdawało się układać po mojej myśli. Nikt, w żaden sposób nie wiązał mnie z tą aferą. Przyznaję jednak, że wystraszył mnie rozgłos oraz siła kataklizmu. Dopiero teraz dotarło do mnie, jak byłem głupio pewny siebie. Co ja sobie, kurwa jego mać, myślałem! Poprzedni numer jaki odwaliłem Banasiowi wypaczył moje postrzeganie rzeczywistości. Tylko, że tam brudną robotę odwalili za mnie Chrobry i jego kumple. Tymczasem ja sam byłem pieprzonym maturzystą! Żaden ze mnie tropiciel afer, ani dziennikarz śledczy! Na prześladowcę wrednych cwaniaków też się nie pisałem. Po jaką więc cholerę zabrnąłem w takie szambo?! Odpowiedź znałem, ale czy powody uzasadniały ten bajzel?
    
    Byłem młodym chłopakiem. Nie tak dawno, grzecznym i niewinnym jak świeżo narodzona owieczka, na górskiej łące. Nie powinienem babrać się w takim łajnie. Nawet nie chciałem sobie wyobrażać co by się stało, gdyby ktokolwiek dowiedział się, że stoję za wywołaniem całej afery. Na sto procent skończyłbym marnie. Śledziłem doniesienia z kupą w majtkach, drżąc z obawy, czy przestanę być anonimowy.
    
    Jak do tej pory, tak było.
    
    Paradoksalnie, pomógł mi, nieświadomy niczego ...
«1234...27»